Panie, czy Ci to obojętne…?!

Kolejny lipcowy dzień, kiedy słyszymy niejako z urzędu – Urzędu Nauczycielskiego Kościoła o kolejnej wspaniałej kobiecie z Ewangelii.
Jest nią Marta siostra Marii i Łazarza. Dlaczego wspaniała? Myślę, że Marta jest niedoceniana, a przecież troszczy się o dom, o posiłek o sprawy doczesne, które są przecież bardzo ważne. Ale nic w tym dziwnego większość normalnych kobiet na całym świecie o to się troszczy każdego dnia.
Jej wielkość polega jednak na czym innym. Mianowicie na jej… wierze. Tak. No, bo czyż nie słyszeliśmy co mówi do Jezusa kiedy Łazarz umarł? Podobne słowa kieruje tylko setnik, kiedy przychodzi do Jezusa z prośbą aby uratował jego sługę.
Zacytuje: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł!
Fascynujące. Ona pierwsza rozpoznała Jego moc, podczas gdy apostołowie ciągle mają wątpliwości – praktycznie do końca, do momentu kiedy nie ujrzą Mistrza po Zmartwychwstaniu. Ona to wie. Kobieca intuicja? Może. Nie wiem. Ale jest to możliwe. Ona czuje bardziej sercem niż mężczyźni – powiedzielibyśmy – intelektualiści, ale przecież rybacy nie byli intelektualistami w dzisiejszym znaczeniu tego słowa, bo nie umieli nawet czytać i pisać prawdopodobnie – a przynajmniej większość z nich- może Jan umiał, Mateusz ale czy inni tego nie wiem.

Henryk Siemiradzki Christ with Martha and Maria by Henryk Siemiradzki, 1886


Dzisiaj we wszystkich katolickich kościołach tradycji rzymskiej na całym świecie czytana jest Ewangelia o Jezusie rozmawiającym z Martą, siostrą Marii i Łazarza kiedy przybył do Betanii, gdzie mieszkali.

Ale ten tekst był różnie interpretowany w historii Kościoła. Na tym właśnie polega niezwykłość i aktualność Ewangelii. Ciągle na nowo w każdej epoce jest odkrywana. I my dzisiaj możemy prześledzić te myśli wielkich ludzi Kościoła, które przez wieki weszły do skarbca Kościoła.

Zmieniające się oczekiwania związane z płcią, a także poglądy tłumaczy, głównie płci męskiej, doprowadziły do ​​​​różnorodności interpretacji tego fragmentu. Współczesne założenia dotyczące ról domowych kobiet często wyobrażają sobie, że przygotowania Marty są związane z jedzeniem, co umieszcza ją w tej scenie w kuchni. Wydaje się jednak, że jedzenie nie gra roli. Marta jest gospodynią domową (Łk 10:38), a wiele przygotowań, które ją rozpraszają, tłumaczy się greckim słowem diakonia, słowem używanym do określenia usług często związanych z konkretnym urzędem stowarzyszenia, co prowadzi niektórych komentatorów do wyobrażenia sobie, że działalność Marty być związane z pomaganiem w ewangelizacji i nauki Jezusa.

Upraszczając, często interpretuje się to jako ważniejsze wartości duchowe niż sprawy materialne, takie jak przygotowywanie posiłków. Dwa różne słowa opisują jej niepokój – „martwić się” i „rozpraszać” – w związku z czym Łukasz podwaja jej imię i używa aliteracji, aby zwrócić uwagę na jej niespokojne zachowanie greckie Μάρθα Μάρθα μεριμνᾷς, Martha, Martha, merimnas, Łk 10:41) .

Orygenes już w trzecim wieku chrześcijaństwa – zmarł w roku 253 uważał i pisał, że działanie i kontemplacja nie istnieją jedno bez drugiego. Wyobraził sobie Martę jako przedstawicielkę początkującego chrześcijanina, wciąż w dużej mierze zajętego życiem praktycznym, podczas gdy Maryja reprezentowała dojrzałą chrześcijankę. Jedno z konieczności wzrastało od jednego do drugiego, lecz nie porzuciło działania i służby. Marta przyjęła Słowo poprzez swój fizyczny akt służby, podczas gdy Maria przyjęła Jezusa bardziej duchowo wsłuchana uważnie w Jego nauczanie.

Jan Vermeer, Chrystus w domu Marii, Marty i Łazarza/
Christ in the House of Martha and Mary
Johannes Vermeer (1632–1675)
National Galleries of Scotland, Edynburg https://www.nationalgalleries.org/art-and-artists/5539 https://www.youtube.com/watch?v=6dJMtDLW-a8

Bazyli Wielki z Cezarei, żyjący w czwartym wieku chrześcijaństwa – zmarł w 379 roku nawiązał analizując ten fragment Ewangelii do kilku rzeczy odnoszących się do przygotowywanego jedzenia i napojów. Nie trzeba mieć wielu naczyń, wystarczy kilka dla ciała. Gotowość do służenia w najmniejszej rzeczy podoba się Bogu.

Jacopo Robusti zwany Tintoretto, Chrystus w domu Marii i Marty,
Stara Pinakoteka, Monachium https://www.sammlung.pinakothek.de/de/artwork/5347Ok349e/jacopo-tintoretto-jacopo-robusti/christus-bei-maria-und-martha
Jacopo Robusti przyjął swój przydomek Tintoretto od zawodu farbiarza (tintore) swojego ojca. Szczególnie pobożny, cieszył się dużym zainteresowaniem jako malarz ołtarzy i narracji religijnych dla kościołów i bractw w swojej rodzinnej Wenecji, a także wykonał wiele portretów. Czasami celowo naśladował styl innych malarzy, ale za jego ideał uważano „rysunek Michała Anioła i kolor Tycjana”. To, co jest jego wyjątkowe, to poczucie dramatyzmu, często wyrażane poprzez gwałtowne ruchy i zawrotne zmiany skali, gdy postacie zbliżają się do nas lub gwałtownie oddalają się w dal, a także poprzez duże kontrasty tonalne i kolorystyczne. Jest autorem wielu wspaniałych wielkich obrazów, jak chociażby raj w Pałacu dożów w Wenecji czy Ostatnia wieczerza oraz Ukrzyżowanie, która jest wielką panoramą i robi niesamowite wrażenie.

Jan Chryzostom czyli Złotousty, również żyjący w czwartym wieku chrześcijaństwa – zmarł na początku piątego wieku w 407 roku -zauważył, że niektórzy używali tego fragmentu do tolerowania prowadzenia wolnego życia i wyrzeczenia się wszelkiej pracy fizycznej. Była to przydatna inwektywa w stosunku do niektórych heretyków, takich jak messalianie, którzy w skrajnym stopniu kładli nacisk na życie wewnętrzne. Wierzyli, że Jezus mówił, iż życie to jest odpowiedni czas na słuchanie i uczenie się, zamiast marnować czas na sprawy cielesne. Cos podobnego potem w XII wieku głosili we Francji katarzy.

Rubens, Peter Paul 1577 – 1640
Christ with Martha and Mary at Bethany,
The Bowes Museum, Bernard Castle England
https://thebowesmuseum.org.uk
http://www.artuk.org/artworks/christ-with-martha-and-mary-at-bethany-44321

Jan Chryzostom rozprawiał się z herezjami – aż szkoda, że go nie ma dzisiaj, bo współczesne herezje zaczęły znowu być groźne – czasem nawet w sposób humorystyczny, o cym opowiada anegdota z czwartego wieku, którą przytoczę

Opowiada historię ascety mnicha, który odmówił wykonywania jakiejkolwiek pracy. Opat zamknął go w celi z książką i bez jedzenia. „Ponieważ jesteś człowiekiem duchowym i nie potrzebujesz pożywienia. Jesteśmy cieleśni, chcemy jeść i dlatego pracujemy. Ale wybrałeś dobrą porcję i czytasz przez cały dzień, a nie chcesz jeść cielesnego pokarmu.

Christ in the House of Martha and Mary by Rubens and Jan Brueghel II http://onlinecollection.nationalgallery.ie/objects/8955/christ-in-the-house-of-martha-and-mary

Konkluzja jest taka, że Maria potrzebuje Marty. To właśnie dzięki Marcie Maria jest chwalona przez Jezusa. Są siostrami tak jak siostrami są praca i kontemplacja. Wiemy przecież, że nawet mniszki w najbardziej klauzurowych klasztorach i zakonach ciężko pracują, często fizycznie, co sama widziałam w opactwie benedyktynek w Staniątkach, gdzie obecnie jest jedenaście mniszek, najmłodsza ma ponad czterdzieści lat i wszystkie pracują. Nawet Ksieni Stefania Polkowska czasem oporządza bydło czy wykonuje prace gospodarskie, bo mniszki prowadzą gospodarstwo, żeby utrzymać to gigantyczne opactwo i sprzedają swoje plony. Teraz na przykład przepyszne pomidory można dostać u nich, a nawet wysyłają, jeśli ktoś nie może przyjechać.

Oprócz tego modlą się a są pełne pogody i życzliwości, nawet te najstarsze, często bardzo schorowane. No, ale one nie gapią się w telewizor i nie oglądają głupawych seriali tylko pracują, bo po to przyszły do klasztoru. Aby się modlić i pracować.

Z kolei Cyryl Aleksandryjski żyjący na przełomie czwartego i piątego wieku – zmarł w 444 roku utożsamiał Martę z Żydami, a Marię z chrześcijanami, którym do zbawienia potrzebne było tylko jedno – czyli poznanie nauki Chrystusa. Żydzi zaś wiecznie się krzątali, układali swoje frędzle i filakterie oraz poły płaszcza …jest na to cytat i słowa Jezusa więc nie będę przytaczać, kto ciekawy – zapraszam do przeczytania Ewangelii!

Z Cyrylem jednak się nie zgadzam, bo Marta we współczesnej interpretacji jest wzorem wiary, więc nie może być alegorią faryzeuszy.

https://www.boijmans.nl/en/collection/artworks/1618/christ-in-the-house-of-martha-and-mary

Jedna z popularnych interpretacji tej historii pochodzi od Augustyna z Hippony (354–430). Augustyn argumentował, że Marta reprezentuje Kościół teraźniejszości, który pewnego dnia przeminie. Dla Augustyna decyzja Marty o harowaniu w czynnej służbie jest daremna, ponieważ po śmierci nie będzie już potrzebna. Z drugiej strony decyzja Marii, by pozostać u stóp Jezusa, reprezentuje Kościół przyszłości, ponieważ przebywanie w obecności Jezusa będzie kontynuowane w następnym świecie. Susan Rakoczy zwraca uwagę, że mógł to być wyraz pragnienia samego Augustyna, aby spędzać więcej czasu na kontemplacji i modlitwie, zamiast być pochłoniętym pracowitością zwierzchnika kościoła i teologa. Niezależnie od jego intencji interpretacja ta obraża życie tych, którzy umieszczają się w tej „hierarchii wartości”.

Diego Velazquez (1599 – 1660)
Kitchen Scene with Christ in the House of Martha and Mary;
The National Gallery, London;
https://www.nationalgallery.org.uk/paintings/diego-velazquez-christ-in-the-house-of-martha-and-mary
://www.artuk.org/artworks/kitchen-scene-with-christ-in-the-house-of-martha-and-mary-114651

Grzegorz Wielki (zm. 604) stwierdził, że choć życie kontemplacyjne ma większą zasługę niż życie czynne, to najbardziej pożądanym stanem jest ich zjednoczenie.

Beuckelaer, Joachim;
Kitchen Scene with Christ in the House of Martha and Mary;
Walker Art Gallery;
http://www.artuk.org/artworks/kitchen-scene-with-christ-in-the-house-of-martha-and-mary-98812

Bernard z Clairvaux w XII wieku – zmarł w 1153 roku porównał Martę do Maryi, Matki Jezusa, która przyjęła Jezusa w swoim ziemskim łonie, podczas gdy siostra Maria przygotowywała przyjęcie niebiańskiego Chrystusa.

Zaś Tomasz z Akwinu żyjący w XIII wieku – zmarł w 1272 roku – znalazł cnotę w obu przypadkach: Istnieje wiele argumentów przemawiających za stanowiskiem, że życie kontemplacyjne jest nadrzędne w stosunku do aktywnego, jednak w pewnych okolicznościach i pod pewnym szczególnym względem życie aktywne musi mieć pierwszeństwo, ponieważ potrzeba obecnego życia.

https://www.museodelprado.es/en/the-collection/art-work/christ-in-the-house-of-martha-and-mary/715d8e53-5bc0-4f63-8022-db56ba532b29

Mistrz Eckhart (1260–1328) zaproponował jeszcze inną interpretację tej historii, która identyfikuje Martę jako najbardziej zaawansowaną duchowo z dwóch sióstr. Opowiadając się za tą interpretacją, interpretatorzy uważają, iż współczucie i uczynki zrodzone ze współczucia same w sobie są aktami kontemplacji. Eckhart postrzega Martę jako osobę o wyższym poziomie doskonałości ponieważ wiedziała, że ​​aktywność nie utrudnia życia modlitwy i kontemplacji; raczej to, co ktoś robi, wypływa bezpośrednio z doświadczenia Boga.

Katarzyna ze Sieny (zm. 1380), która spędziła kilka lat w całkowitej izolacji i na modlitwie oraz wierząc, że została oblubienicą Chrystusa w mistycznym małżeństwie, miała wizję, że musi wyruszyć, aby pomóc biednym. Sprzeciwiając się temu, w innej wizji Pan powiedział jej, że musi „chodzić o dwóch nogach miłości”, opisując jedność modlitwy i działania.

Teresa z Avila, która zmarła w 1582roku, hiszpańska karmelitanka, mistyczka i reformatorka, porównała Martę i Marię do zamku z wieloma pomieszczeniami jako wymiar podróży, aż do osiągnięcia mistycznego zjednoczenia i duchowego małżeństwa w górnej wieży. Marta i Maria muszą się połączyć, aby gościć Pana – napisała. Odrzuciła sztywną hierarchię zbioru aktów kontemplacyjnych nadrzędnych wobec drugiego rodzaju. Pisała mniej więcej w tym samym czasie, co Sobór Trydencki (1645–1563), który upamiętnił kontrreformację Kościoła katolickiego. Jednym z rezultatów było podkreślenie znaczenia pracy i wiary dla zbawienia, co kontrastowało z protestanckim wywyższaniem zasady tylko przez wiarę.

Myślę, że to na dziś wystarczy. Tak więc widzimy, że jeśli jesteśmy trochę Martą, trochę Marią to jest to stan idealny. Jednym słowem – stara dobra zasada benedyktyńska jest dla każdego – nie tylko dla zakonników. Po prostu – ora et labora czyli módl się i pracuj, a będziesz zbawiony!

https://en.wikipedia.org/wiki/Jesus_at_the_home_of_Martha_and_Mary

29 lipca 2024

Błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je

Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je – tak Ojciec Święty Jan Paweł II rozpoczął homilię w Pelplinie na Górze Biskupiej (dziś Górze Jana Pawła II) podczas VII pielgrzymki do Ojczyzny 6 czerwca 1999 roku. Jak wiemy są to słowa samego Jezusa z kazania na Górze, które znamy z Ewangelii i dotyczą ośmiu błogosławieństw. I te słowa dobrane przez Ojca Świętego nie były i nie są przypadkowe, bo żadne Jego słowa nie były nigdy przypadkowe. Był człowiekiem Słowa. Mistrzem Słowa. Słowa Bożego. I takim jest dalej. i takim pozostanie na wieki wieków.

Jeżeli na progu trzeciego tysiąclecia pytamy o kształt czasów, które nadchodzą, to równocześnie nie możemy uniknąć pytania o fundament, jaki kładziemy pod tę budowlę – budowlę, którą podejmą następne pokolenia. Trzeba, aby nasze pokolenie było roztropnym budowniczym przyszłości. A roztropny budowniczy to ten, który słucha słów Chrystusa i wypełnia je – mówił Ojciec Święty Jan Paweł II.

Te słowa Chrystusa od dnia zesłania Ducha Świętego Kościół przechowuje jako najcenniejszy skarb. Zapisane na kartach Ewangelii, przetrwały do naszych czasów. Dziś na nas spoczywa odpowiedzialność za to, aby zostały przekazane przyszłym pokoleniom nie jako martwa litera, ale jako żywe źródło poznania prawdy o Bogu i o człowieku, źródło prawdziwej mądrości – tłumaczy Ojciec Święty i zdaje się, że mówi nam to dzisiaj znowu i przypomina.

Cóż można dodać? Nic. Można i trzeba tylko słuchać dalej nawet jak nie mieszkamy w Pelplinie!

Co więcej – mamy Słowo Boże wcielać w życie! To jest nasz obowiązek. podczas, kiedy część Polski i Europy płonie – nie tylko od pożarów ale od wszelkiej maści szaleństwa, które ogarnia ludzi bez Boga, Ojciec Święty raz jeszcze zdaje się wołać tak jak 25 lat temu, że mamy pamiętać o tym historycznym zasiewie Słowa Bożego i świadectwa szczególnie teraz. Prorok woła do nas z głębi dziejów tak jak wołają prorocy starożytni z początków chrześcijaństwa. Prorok i Jego Słowo, które głosi nigdy się nie przedawnia. Bo Słowo Boże zawsze jest na dziś i jest ciągle aktualne.

Bowiem u podstaw chrześcijańskiego budowania leży

Przekraczajmy wiec próg nadziei i budujmy więc na skale -jak nam wskazywał i jak nas prosił oraz dalej nas prosi Ojciec Święty Jan Paweł II:

Dlatego prośmy dziś Pana naszego Jezusa Chrystusa gorąco słowami naszego wielkiego Świętego Proroka Jana Pawła II albowiem każdy kres może być początkiem!

Panie pozostań z nami! Dziś i jutro i przez wszystkie dni aż do końca czasów. Pozostań z tymi, którzy są na tej ziemi i na niej żyją oraz z tymi, którzy po nas przyjdą!

Panie zostań z nami! Spotkaliśmy Cię na długiej drodze naszych dziejów. Spotykali Cię przodkowie nasi z pokolenia na pokolenie. Umacniałeś ich Twoim słowem przez życie i posługę Kościoła.
Panie zostań z tymi, którzy po nas przyjdą! Pragniemy tego, abyś był z nimi, tak jak z nami byłeś. Pragniemy tego i o to Cię prosimy.
Zostań z nami, kiedy dzień się nachylił! Zostań, kiedy czas naszych dziejów dobiega kresu drugiego tysiąclecia.
Zostań i pomagaj nam stale kroczyć tą drogą, która prowadzi do domu Ojca.
Zostań z nami w Twoim słowie – w tym słowie, które staje się sakramentem: Eucharystią Twojej obecności.
Pragniemy słuchać Twojego słowa i wypełniać je.
Pragniemy mieć udział w błogosławieństwie.
Pragniemy być wśród tych błogosławionych, którzy «słuchają słowa Bożego i zachowują je»
.

Cały tekst oryginalny Ojca Świętego Jana Pawła II na nagraniu z pielgrzymki z 6 czerwca 1999 roku z Pelplina.

https://jp2.tvp.pl/46984312/pytania-o-fundament-czasow-ktore-nadchodza-homilia-na-gorze-biskupiej?fbclid=IwY2xjawERh1FleHRuA2FlbQIxMAABHYCUU1ECWjfrLnmOANwSNRjuNW2Zml4cIf6PMUHFYd1U5iXou0rGRD4qxA_aem_NmOOkJPFPKPMjTNHWXCfWg

https://tczew.naszemiasto.pl/historia-punkt-widokowy-i-cel-pielgrzymek-gora-jana-pawla/ar/c7-9557049

Wołanie pełne miłości…-

Z Santiago kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości…– słowa sprzed 42 lat, którymi wołał do Europy Ojciec Święty Jan Paweł II są jeszcze bardziej aktualne i brzmią jeszcze bardziej nagląco dla nas wszystkich!

Wołanie pełne miłości ciągle brzmi w ponadczasowych słowach Ojca Świętego Jana Pawła II i słowach Chrystusa – wcielonej Miłości! Kto na to wołanie odpowie?

Odpowiedzmy dziś wszyscy na to wołanie miłości, aby Europa nie umarła z braku Miłości!

Z Santiago kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości…Odpowiedzmy dziś wszyscy na to wołanie miłości, aby Europa nie umarła z braku Miłości!

Z Santiago kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości…Odpowiedzmy dziś wszyscy na to wołanie miłości, aby Europa nie umarła z braku Miłości!

Katarzyna KuchowskaMarsz Papieski

Wołanie pełne miłości…

Z Santiago kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości…– wołał 41 lat temu Ojciec Święty Jan Paweł II

(…)ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie, ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że twoje dzieje były pełne chwały, a twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie, Bogu zaś to, co Boskie. Nie chełp się swoimi podbojami, pomna na ich możliwe negatywne konsekwencje. Nie zniechęcaj się z powodu zmniejszania się twojego znaczenia w świecie czy też z powodu kryzysów społecznych i kulturalnych, które cię dotykają. Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata. Inne kontynenty patrzą na ciebie i spodziewają się po tobie tej samej odpowiedzi, jaką święty Jakub dał Chrystusowi: „Mogę”.

– przyznam, że pierwszy raz dzisiaj czytałam ten tekst i nie znałam go do tej pory. Robi wrażenie. Zupełnie jakby był pisany i wygłoszony dzisiaj czy wczoraj.

(…)jeśli Europa w swoim życiu społecznym zacznie rozumować z całą mocą, jaką zawierają niektóre zasady Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Europejskiej Deklaracji Praw Człowieka czy Akt Końcowy KBWE, jeśli Europa w swoim życiu religijnym zechce działać z należnym uznaniem i szacunkiem dla Boga, w którym ma swe uzasadnienie wszelkie prawo i wszelka sprawiedliwość, jeśli Europa na nowo otworzy swe bramy dla Chrystusa i nie będzie się bała otworzyć dla Jego zbawczej mocy granic państw, systemów ekonomicznych i politycznych, rozległych dziedzin kultury, cywilizacji i rozwoju (por. przemówienie podczas inauguracji pontyfikatu), nad jej przyszłością nie zapanuje niepewność i lęk, lecz otworzy się ona na nowy etap życia, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego, etap dobroczynny i decydujący dla całego świata, ciągle zagrożonego przez chmury wojny i możliwy huragan zagłady atomowej.

Słowa Proroka, który widzi więcej. Proroka, który widzi dalej. Ważne, aby Europa zechciała Go posłuchać. Różnie z tym słuchaniem proroków było jak wiemy.

Tekst jest piękny, ale nie wystarczy się nim tylko zachwycać. Trzeba wziąć do serca głęboko te słowa Mędrca.

Ale żeby je wziąć do serca, trzeba je usłyszeć. Czy Europa chce dzisiaj słyszeć te mądre słowa Proroka? Myślę, że człowiek zawsze chce słuchać pięknych i mądrych słów, ale ciągle są głosy, które to piękno i mądrość zakłócają.

Prośmy dzisiaj świętego Jakuba i świętego Krzysztofa, który chciał służyć tylko największemu królowi na ziemi aby wraz z Janem Pawłem II Wielkim pomagali nam wszystkim usłyszeć te piękne pełne mądrości słowa, które na nowo mogą starą Europę uczynić kontynentem młodym pełnym radości Bożej.

Zdjęcia by pinterest: Jan Paweł II Wielki pierwszy Pielgrzym Europy i świata, Santiago de Compostela 1982 rok

25 lipca 2023, tekst dla Grupy Marsz Papieski na FB

Postscriptum

Luis Paret y Alcázar  
Virgin and Child with St James the Great
1786
Museo de Bellas Artes, Bilbao
Obraz ten został zamówiony do kaplicy starego ratusza w Bilbao w 1786 roku. Przedstawia scenę, gdy w Saragossie Dziewica ukazała się w wizji św. Jakubowi Większemu, siedząca na szczycie kolumny z jaspisu. Nakazała mu zbudować kaplicę czyli późniejszy a obecny wspaniały kościół Nuestra Señora del Pilar.

Święty Jakubie Wielki przez wstawiennictwo Matki Bożej, którą tak pięknie adorujesz, a którą przecież miałeś szczęście widzieć dobrze z bliska, bo przecież poznałeś Ją jako jeden z pierwszych uczniów Chrystusa, oręduj za nami wszystkimi i za starą Europą, aby nie umarła, ale na nowo obudziło ją ożywiło ją uzdrawiające wołanie Miłości, naszego i Twojego Mistrza i Nauczyciela Jezusa Chrystusa Pana!

Święty Jakubie módl się za nami!

Brygida Szwedzka

Dziś w kalendarzu jedna z najważniejszych kobiet średniowiecznej Europy. Brygida Szwedzka. pisarka, poetka, kobieta, żona, matka. Założycielka zgromadzenia zakonnego wraz ze swoją świętą córką Katarzyną. Święta Brygida Szwedzka.
1 października 1999 r. św. Jan Paweł II listem motu proprio ogłosił św. Brygidę współpatronką Europy.


Nadzieja zbudowania świata bardziej sprawiedliwego i godnego człowieka, szczególnie żywo odczuwana w obliczu bliskiego już trzeciego tysiąclecia, winna łączyć się ze świadomością, że na nic zdałyby się ludzkie wysiłki, gdyby nie towarzyszyła im łaska Boża: «Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą» (Ps 127 [126], 1). Muszą zdawać sobie z tego sprawę także ci, którzy w ostatnich latach zastanawiają się, jaki nowy kształt należy nadać Europie, aby ten stary kontynent mógł wykorzystać bogactwa przeszłości, uwalniając się zarazem od jej smutnego dziedzictwa, a przez to odpowiedzieć w sposób twórczy, ale zakorzeniony w najlepszych tradycjach, na potrzeby zmieniającego się świata.

Jeżeli ktoś mówi, że kiedyś było łatwiej żyć, to znaczy, że nie zna historii. Tak samo jak dziś byli barbarzyńcy i szydercy. Tak samo jak dziś byli ludzie światli i mądrzy. I tak samo jak dziś byli ludzie niedouczeni i ograniczeni. Ale Brygida, nawet kiedy została wdowa z gromadką dzieci uznała, że może wiele zrobić nie tylko dla siebie i rodziny, ale też dla innych. I widzimy dziś jej świetlana postać, która cudownie wpisała się w historię Europy i Skandynawii. Ale barbarzyńcy, którzy przyszli wraz z rewolucją w Kościele po roku 1517 nie oszczędzili nie tylko jej sarkofagu ale również jej ciała. Barbarzyńcy bowiem od wieków zawsze niszczyli to co święte, bo świętość ich uwierała i przeszkadzała, gdyż była ich solą w oku i ościeniem, który był i jest ciągle ich wyrzutem sumienia. To co widzimy dzisiaj nie jest niczym nowym, chociaż jest w nowym opakowaniu i posiada nową scenografię.



Można powiedzieć, że barbarzyńcy zawsze byli, tylko czasem dochodzili bardziej do głosu, czasem siedzieli cicho jak mysz pod miotłą. Wszystko zależało od tego na ile pozwoliła im cywilizowana Europa. Co zrobić jednak kiedy cywilizowana Europa zaczyna się barbaryzować?
Najnowszy smart wachtch czy ifon nie świadczy jeszcze o cywilizacji. O cywilizacji świadczy bowiem fakt ile w nas jest boskości – jak to pięknie określił jeden ze współczesnych psychologów.
No więc – Ile w Tobie Boskości? Ile jest Boskości w drugim człowieku? Jesteśmy przecież stworzeni na obraz Boga. No więc, jeśli jesteśmy cywilizacją chrześcijańską spójrzmy wreszcie na siebie i odpowiedzmy sobie dzisiaj patrząc w lustro – Co jest we mnie z Boga? Co jest we mnie Boskiego?
Myślę, że dzisiejsza wspaniała kobieta z kalendarza Brygida może nam w tym pomóc. Wzór kobiety wszystkich czasów: żona, matka, opiekunka ubogich, mądra kobieta, która wie, że stworzona została na obraz Boga, chce ten Jego Obraz nieść na cały świat. Jedzie do Rzymu, zakłada Zgromadzenie Najświętszego Zbawiciela, popularnie zwane brygidkami od jej imienia.
Jasne, że nie musimy dzisiaj zakładać nowych zgromadzeń bo są ich setki, ale mamy nieść obraz Boga na cały świat. Co więcej, my stworzeni na obraz Boży i świadomi tego faktu mamy być Imago Dei – Bożym obrazem w tym świecie.
No, a jak to jest z nami? Właśnie. Każdy z nas jak spojrzy w lustro i w lustro swej duszy sam sobie odpowie na to pytanie. Muzułmanina widać z daleka. Żyda też. Nawet buddystę rozpoznamy bez trudu. Z chrześcijaninem to już nie jest takie proste. A szczególnie z katolikiem.


Dlatego prośmy dzisiaj Świętą Brygidę po 720 latach od jej urodzin i 651 latach od jej śmierci aby nam pomagała wpatrywać się w Jezusa tak jak ona się w Niego wpatrywała – z taka miłością i uwielbieniem, że stała się doskonałym Jego obrazem.

Nie ulega wątpliwości, że w złożonej historii Europy chrześcijaństwo stanowi element kluczowy i decydujący, oparty na solidnym fundamencie tradycji klasycznej i ulegający w kolejnych wiekach wielorakim wpływom różnych nurtów etniczno-kulturowych. Wiara chrześcijańska ukształtowała kulturę kontynentu i splotła się nierozerwalnie z jego dziejami, do tego stopnia że nie sposób ich zrozumieć bez odniesienia do wydarzeń, jakie dokonały się najpierw w wielkiej epoce ewangelizacji, a następnie w kolejnych stuleciach, w których chrześcijaństwo, mimo bolesnego rozdziału między Wschodem a Zachodem, zyskało trwałą pozycję jako religia Europejczyków. Także w okresie nowożytnym i współczesnym, kiedy to jedność religijna stopniowo zanikała, zarówno na skutek kolejnych podziałów między chrześcijanami, jak i procesu oddalania się kultury od wiary, rola tej ostatniej była nadal znacząca – pisze Ojciec Święty Jan Paweł II w liście z 1 grudnia 1999 roku.

Po 25 latach od tego listu podobnie jak wszystkie Jego słowa są nadal aktualne. Jego dziedzictwo to dziedzictwo Świętej Brygidy. Dziedzictwo dla nas na dziś i na jutro. Nie mamy nic więcej. Ale to jest nasze największe bogactwo na dziś i na jutro. No i na wieczność!

Cały list Ojca Świętego na stronie

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/motu/patronki_europy

Wspaniały Bursztynowy Ołtarz

Cała Europa była miejscem zmagań św. Brygidy o ład społeczny, o szacunek dla człowieka i narodów, o autentycznie chrześcijańskie oblicze Europy, o Kościół i jego miejsce w świecie. Z jej życiem związała się historia i naszego miasta… To życie można streścić w zdaniu: żyć Ewangelią, służąc człowiekowi, wspólnocie Kościoła i państwa – czytamy we wstępie do polskiego wydania Objawień Świętej Brygidy

Zapraszam też do obejrzenia pięknego filmu o Bazylice Świętej Brygidy w Gdańsku.

Chociaż średniowieczna Europa nie posiadała takich środków komunikacji, jakimi dysponujemy dziś, to jednak tworzyła zwarty organizm dzięki działalności ówczesnego Kościoła. Ta właśnie średniowieczna Europa wydała wielu wybitnych ludzi, o których wciąż się pamięta. Wystarczy wspomnieć — mając na uwadze sprawy wiary i teologii katolickiej — chociażby tylko takich świętych, jak Dominik, Franciszek, Tomasz z Akwinu, Bonawentura, Antoni Padewski, Klara, no i oczywiście Brygida. Tym ludziom nie tylko ówczesna Europa, ale także cały współczesny świat zawdzięcza więcej, niż myśli, i to nie tylko w dziedzinie religijnej, ale również świeckiej — chociażby np. kulturowej i cywilizacyjnej – pisze dalej autor wprowadzenia do Objawień św. Brygidy o. Salezy Kafel OFMCap.

W celu właściwego zrozumienia pism będącej dzieckiem swoich czasów, tak zresztą różnych, a równocześnie podobnych do naszych, trzeba wiedzieć, że człowiek średniowiecza był przekonany, że ziemia jest centrum świata, że pod nią jest piekło, a nad nią Niebo. Tak trzeba żyć, by uniknąć pierwszego, a zdobyć drugie. Życie człowieka ma ogromną wartość, a on sam nie jest jakimś pyłkiem czy anonimowym robakiem, ale arcydziełem Boga, stworzonym na Jego obraz i podobieństwo. Człowiek odkupiony przez Chrystusa powinien kształtować swe życie według Jego wzoru, jeśli w chwili swej śmierci, której nikt nie może uniknąć (nie jest niepotrzebne to przypomnienie), nie chce popaść w rozpacz i narazić się na utratę wiecznego szczęścia. Ten człowiek żyje w konkretnych warunkach politycznych, społecznych, gospodarczych, kulturowych i rodzinnych, które bądź ułatwiają, bądź utrudniają mu dążenie do zjednoczenia z Bogiem. To zjednoczenie rozwija się w uwarunkowaniach psychofizycznych każdego wierzącego, w promieniach darów Boga, mając zazwyczaj swe wzloty i upadki i będąc uzależnione m.in. od miłości do Boga i człowieka, a także od wysiłku wkładanego w uczciwe i wierne spełnianie obowiązków swego stanu. Te podstawowe prawdy znajdują swe odbicie tak w pismach, jak i w życiu – piękne słowa zaiste.


Fragment bursztynowego Ołtarza w Bazylice św. Brygidy
twórca Mariusz Drapikowski i jego studio http://www.drapikowski.pl/index.php?mod=ofirmie

Co nam zostaje dzisiaj? Po prostu starajmy się żyć w promieniach darów Boga, nawet jeśli mamy swoje wzloty i upadki – jesteśmy uzależnieni od miłości do Boga i człowieka a także od wysiłku wkładanego w uczciwe i wierne spełnianie obowiązków swego stanu!

Wydaje się to takie proste. Dziś jednak wszystko to co proste – okazuje się być najtrudniejsze! Jednak, z pomocą Bożą damy radę. I jak mówiła już św. Łucja z Fatimy – Matka Boża zwycięży i zatryumfuje. Łucja z Fatimy wie co mówi, rozmawiała przecież z Matka Bożą. Podobnie jak Brygida kilka wieków wcześniej rozmawiała z Panem Jezusem.

Fragment Ołtarza Bursztynowego
http://www.drapikowski.pl/index.php?mod=sakralia&aid=7

Starajmy się każdego dnia rozmawiać z Panem Jezusem i Matką Bożą i nawet kiedy nie słyszymy Ich odpowiedzi Oni nas na pewno słyszą! Dlatego to my musimy do Nich mówić. Każdego dnia. najlepiej rano i wieczorem a szczególnie na Eucharystii i po Komunii Świętej a nasz świat się odmieni. I chociaż to Bóg rządzi światem, potrzebuje w każdej epoce ludzi do pomocy!

No to pomagajmy Mu każdego dnia. Zwyczajnie. jak potrafimy, na miarę naszych możliwości, nawet jak nie mamy takich talentów jak święta Brygida miała ponad sześć wieków temu.

Bóg w swym miłosierdziu przyjmuje wszystko i sprawia, że nawet drobiazg staje się w Jego rękach ceną i piękną perłą.

Bursztynowy Ołtarz w Bazylice św. Brygidy
twórca Mariusz Drapikowski i jego studio
http://www.drapikowski.pl/index.php?mod=ofirmie Nie wiem, czy Brygida podróżowała przez Polskę – hipotetycznie jest to możliwe, ale na pewno właśnie w Polsce w Bazylice jej Imienia jest najpiękniejszy na świecie ołtarz jaki kiedykolwiek ktoś wykonał z bursztynu.

 Egoizm, chciwość, gwałty, pycha i inne zbrodnie, a zwłaszcza lekceważenie przez ludzi miłości Boga, zadawały Zbawicielowi ciągle nowe rany, cierpienia i obelgi. Epoka, w której żyła Brygida, była przepełniona ludźmi biczującymi Chrystusa i przybijającymi do krzyża błogosławiące im ręce. Rozglądała się wokół, szukając tych oprawców. I co widziała? Wszędzie to samo oszustwo, tę samą zdradę, sprzedajność i inne grzechy ówczesnych morderców jej ukochanego Oblubieńca. Jej twarz i oczy płonęły świętym oburzeniem i gniewem! Jakżeż zaślepieni byli ludzie wobec wspaniałomyślności Boga! Jakżeż głusi na głos i wołanie Chrystusa! – to wszystko widziała Brygida i to wszystko widzimy również my dzisiaj. I to wszystko najbardziej rani Przeczyste Serce Jezusa i na nowo krzyżuje Jego przeczyste ciało.

Jej dusza napełniała się radością z powodu dobroci i wszechmocy Boga, a serce otwierało się na przyjmowanie miłości Bożej, tej miłości, która pali, oczyszcza i przemienia. Brygida stała się jak roztopiony wosk, któremu pieczęć nadaje kształt. Ale ona nie była woskiem roztopionym, martwym i niemym. Była osobą, człowiekiem, kobietą wybraną przez Boga Ojca, zakochaną w swym boskim Oblubieńcu – Jezusie Chrystusie, prowadzoną i kształtowaną przez Ducha Świętego, by dobrze mogła spełniać swe powołanie – być sumieniem Kościoła, całego świata i wielu poszczególnych ludzi nie tylko żyjących wówczas, ale również dzisiaj; by była Bożym prorokiem i rzecznikiem praw i spraw Boga i ludzi – pisze we wprowadzeniu jeden z tłumaczy o. Salezy.


fragment bursztynowego Ołtarza w Bazylice św. Brygidy
twórca Mariusz Drapikowski i jego studio http://www.drapikowski.pl/index.php?mod=ofirmie

Nie musiała długo czekać, by usłyszeć z ust Chrystusa, że powinna upodobniać się do instrumentu muzycznego, z którego artysta wydobywa piękne dźwięki, grając miłe melodie. Instrument ten jest posrebrzany z zewnątrz, a pozłacany wewnątrz. Powinna więc starać się o posrebrzanie siebie przez swe szlachetne postępowanie i zdobywanie mądrości ludzkiej, aby zrozumieć swe obowiązki wobec Boga i człowieka, a także, aby osiągnąć wieczne zbawienie. Pozłacania swego wnętrza powinna dokonywać przez zdobywanie pokory, która miała polegać na tym, aby nie pragnąć żadnej przyjemności poza Chrystusem i nie bać się żadnej przykrości i żadnego cierpienia sprawionego jej z powodu roli, którą miała odegrać.

Jak artysta dba o swój instrument, zawijając go w czysty pokrowiec czy wkładając do futerału i zamykając na klucz, tak i ona powinna owinąć się czystością, aby nie poplamić swego uczucia względem Boga i świętej przyjemności przebywania z Nim. Często więc miała pozostawać w samotności, ponieważ towarzystwo ludzi, zwłaszcza złych, prowadziło do ruiny szlachetnych obyczajów. Powinna skrupulatnie czuwać nad wszystkimi zmysłami i nad sercem(…)

Wołanie świętej dawało i daje ludziom możliwość wyboru między wiecznym życiem i wieczną śmiercią, przypominając podstawowe prawdy, ale również przestrzegając, prosząc, a nawet grożąc.

Święta Brygido, patronko kobiet w Europie spraw aby kobiety zajaśniały w Europie na nowo pięknem kobiecości, odkryły dar powołania do bycia żonami i matkami wpatrzonymi w swego męża, dzieci a nade wszystko wpatrzone były w Boga na Twój wzór i podobieństwo! Prosimy Cię gorąco!

Cytaty pochodzą z Objawień wydanych przez wydawnictwo M z Krakowa.

Obecnie dostępny jest również inny przekład – Ewy Wysokińskiej wydany przez wydawnictwo Esprithttps://www.esprit.com.pl/558/objawienia.html

Bardzo wielka popularnością cieszy się również nabożeństwo 15 modlitw świętej Brygidy, o którym wspominałam cztery lata temu w czasach pandemii, kiedy leżałam chora a które odkryłam i które mogę dziś śmiało powiedzieć – wtedy mnie uratowało – bo na nowo ożyłam chociaż lekarze nie dawali mi już szans. Więc widzę jak modlitwa świętej Brygidy działa również w naszych czasach.

Serdecznie zapraszam do modlitwy jej modlitwami!

Nie wiem, czy Brygida podróżowała przez Polskę – hipotetycznie jest to możliwe, ale na pewno właśnie w Polsce w Bazylice jej Imienia jest najpiękniejszy na świecie ołtarz jaki kiedykolwiek ktoś wykonał z bursztynu. Dlatego ten bursztyn nie tyle do niej należy co współgra cudownie z jej świetlistą postacią, którą w ołtarzu widzimy obok Maryi Królowej Polski. Sukienkę z bursztynu wzbogacona brylantami artysta wykonał również dla Matki Bożej z Jasnej Góry. Więc można powiedzieć, że bursztyn jest poniekąd własnością wspaniałych świetlistych kobiet, które odmieniły świat i Europę i mogą ja na nowo odmienić również dzisiaj. https://m.jasnagora.com/wydarzenie-1157

http://www.drapikowski.pl/index.php?mod=sakralia&aid=1

Agrigento i Dolina świątyń

W imię tego Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, tego Chrystusa, który jest życiem, drogą, prawdą i życiem, mówię odpowiedzialnym: nawróćcie się! Sąd Boży nadejdzie! — wołał głośnym głosem Ojciec Święty do szefów mafii w 1993 roku, kiedy odwiedził Sycylię i Agrigento i celebrował Eucharystię w słynnej starożytnej Valle dei Templi / Dolinie świątyń. Trzy lata wcześniej został zamordowany przez mafię 37-letni sędzia Rosario Livatino – beatyfikowany dwa lata temu w Agrigento na Sycylii w rocznicę historycznego pobytu i przemówienia Ojca Świętego Jana Pawła II.

Po tak długim czasie cierpień macie wreszcie prawo do tego, by żyć w pokoju. A ci, którzy są winni zakłócenia tego pokoju, którzy mają na sumieniu tak wiele ofiar, muszą zrozumieć, że nie można zabijać niewinnych

– mówił Ojciec Święty podniesionym głosem i przypomniał przykazanie Nie zabijaj.

Nie może człowiek ani żadna ludzka organizacja, mafia, nie może zmienić ani deptać tego najświętszego prawa Bożego – podkreślał Jan Paweł II.

Niech zapanuje zgoda(…) Niech zapanuje zgoda, pokój, którego pragnie każdy naród, każda osoba, każda rodzina.

Od historycznej wizyty w starożytnym Agrigento na Sycylii minęło w maju tego roku 30 lat. Starsi Włosi dalej pamiętają tamte wydarzenia i słowa Ojca Świętego.

Ale Jego słowa warto przypomnieć w kontekście aktualnych wydarzeń oraz wojny. Nie może człowiek ani żadna ludzka organizacja, mafia, nie może zmienić ani deptać tego najświętszego prawa Bożego Nie zabijaj! – te słowa Ojca Świętego są ponadczasowe i aktualne w każdym czasie i miejscu naszego globu!

zdjęcie; Ojciec Święty w Agrigento w miejscu świątyń mitycznych bogów greckich w Dolinie świątyń celebruje Eucharystię 9 maja 1993 roku

https://www.vaticannews.va/pl/watykan/news/2023-05/30-lat-temu-jan-pawel-ii-potepil-mafie-nigdy-mu-tego-nie.html?fbclid=IwAR0bqwiH8Uky9Un8nTEE_2Bko2A0cQDunkZkqaxJSZCZC4EGYfDq3eTF6D8

„Umiłowana przez naród cały…”

Umiłowana przez naród cały, ty, która stoisz u początku czasów jagiellońskich, założycielko dynastii, fundatorko Uniwersytetu Jagiellońskiego w prastarym Krakowie, długo czekałaś na dzień twojej kanonizacji – mówił w czasie mszy kanonizacyjnej Jan Paweł II i podkreślił, że od chwili śmierci Jadwigi do włączenia jej do grona świętych minęło niemal sześćset lat. – Mijały lata i stulecia, i wydawało się, że twoja kanonizacja jest już wręcz niemożliwa –

tak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II do Jadwigi Królowej, którą wyniósł na ołtarze i kanonizował w Polsce w 1997 roku 8 czerwca.
Ta transhistoryczna rozmowa na szczycie – jak nazwał ją ojciec Jan Góra, twórca Lednicy, zmarły przed siedmiu laty dominikanin zakochany w Ojcu Świętym bezgraniczną synowską miłością – ta rozmowa miała właśnie miejsce na Błoniach w Krakowie. I z pewnością Ojciec Święty zdawał sobie sprawę, że Ona tam jest i był tam Jej nieśmiertelny Duch, chociaż kiedy mówił patrzył w stronę Wawelu.
https://wdrodze.pl/article/rozmawial-z-krolowa-jadwiga/
Bo też tekst tej Jego rozmowy a raczej mowy do dziś robi wrażenie.
Dwa miliony ludzi na Błoniach, a ojciec Święty mówi do Królowej Jadwigi zmarłej blisko 600 lat wcześniej. Dzisiaj akurat mija już 624 lata od jej śmierci, kiedy cały Kraków i królestwo polskie płakało po stracie ukochanej królowej.
Długo czekałaś Jadwigo…Mijały lata i stulecia…
https://jp2.tvp.pl/…/homilia-w-krakowie-podczas…
Tak. Trzeba było dopiero Jana Pawła II, tego niezwykłego człowieka, który zachwycony był Jadwigą od początku kiedy jako młody chłopak wszedł na Wawel, a wiemy, że należał do wawelskiej służby liturgicznej jak tylko przybył do Krakowa. Nawet w piątek, 1 września 1939 roku również pobiegł na Wawel, gdyż był to pierwszy piątek, a zawsze rano służył do mszy świętej aby być w samym sercu i miejscu polskości. Myślę, że tak jak On był Jadwigą zafascynowany tak samo Jadwiga opiekowała się Nim od samego początku. Tych dwoje wspaniałych Polaków łączyła jakaś tajemna mistyczna, królewska więź, bo przecież On królom był równy. Więź chociaż odległa w czasie, dla Boga – Pana i władcy czasu zupełnie zrozumiała, bo On jest Tym, który Jest w każdym czasie a najbardziej jest zawsze teraz, chociaż zawsze był i zawsze będzie, ale Imię Jego jest Jestem.
I dzisiaj znowu po 624 latach wydaje nam się, że Ona jest. Jest z nami tak jak była kiedyś. Opiekowała się nie tylko Akademią, studentami, zakonnikami ale najbiedniejszymi. Bo tacy są wielcy władcy. Mają na względzie dobro wszystkich, nawet tych, o których nikt nie pamięta gdzieś w podgrodziu i za murami miasta.


A oto jak opisał Henryk Sienkiewicz śmierć Jadwigi w VI rozdziale Krzyżaków:


Trzynastego lipca dzwony żałobne oznajmiły śmierć dziecka Jadwigi. Ludzie zaniepokoili się i zaczęli licznie przybywać pod Wawel, aby dopytywać się o zdrowie królowej. Nie odchodzili z dobrymi nastrojami, a niektórzy przewidywali już śmierć żony Jagiełły.
Cztery dni później rozległa się wieść, że królowa kona. Tak wielu zebrało się pod zamkiem, że miasto całkiem opustoszało. Wszyscy czekali w p[przerażeniu, niepokoju i milczeniu. O godzinie trzynastej rozległ się dźwięk dzwonów. Ludzie początkowo nie wiedzieli, co on oznacza, ale po pewnym czasie dzwony zaczęły bić w kilku innych kościołach. Ludzie zrozumieli, co się stało i ich serca napełniły się przerażeniem i bólem. Wkrótce wszelką wątpliwość wyjaśniło wywieszenie czarnej flagi z trupią czaszką. Po Wawelem rozległ się krzyk i płacz stu tysięcy ludzi, którzy darli na sobie szaty, spoglądali w osłupieniu na mury lub cicho jęczeli. Jedni przeklinali śmierć królowej, a inni zaczęli się modlić. Mieli nadzieję, że zmarła natychmiast zostanie kanonizowana. Smutek padł na całe miasto, a ludzie obudziwszy się nieco z przerażenia poczęli zastanawiać się, co będzie dalej. Wiedzieli, że król może abdykować z tronu z powodu zmarłej żony, a także przewidywali, że po śmierci królowej Jadwigi zaostrza się stosunki z Krzyżakami. Niedługo po tragedii zostali wysłani czterej posłowie ze smutnymi wieściami.
W dniu pogrzebu cały naród czekał, aby po raz ostatni spojrzeć na twarz królowej. Ludzie byli już uspokojeni i pogrążeni w modlitwie. Niekiedy przechodził ich dreszcz, gdy widzieli cuda dokonane przez zmarłą królową. Przez całe tygodnie ludność z rozpaczenia nie zwracała uwagi na rzeczywistość. Cały kraj wstrząsnęła śmierć królowej i długo po pogrzebie ludzie chodzili w przerażeniu i milczeniu.

https://literat.ug.edu.pl/krzyzaki/0006.htm

Jan Paweł II przy sarkofagu królowej Jadwigi w Katedrze na Wawelu


Foto: Adam Bujak
Ojciec Święty modli się przy marmurowym sarkofagu Jadwigi Królowej; minęło kolejnych czterdzieści lat i tych dwoje wspaniałych Polaków jest znowu obok siebie w katedrze, bo Jan Paweł II jest tam obecny w relikwiach krwi zaraz obok przy konfesji Świętego Stanisława oraz w kaplicy Niepokalanego Poczęcia NMP czyli Kaplicy bpa Konarskiego sąsiadującej z Kaplicą Zygmuntowską na przeciw sarkofagu w którym tak cudownie wyrzeźbił w karraryjskim marmurze Kwiat Wawelu czyli śpiącą Jadwigę artysta rzeźbiarz Antoni Madeyski. 

17 lipca 2023

Ten krótki tekst, który opublikowałam na FB 17 lipca składający się z cytatów Jana Pawła II i Henryka Sienkiewicza FB mi skasował, bo – jak napisali nie spełnia wymogów cyberbezpieczeństwa.

Polecają mi abym spełniała wymogi cyberbezpieczeństwa, wtedy nie będą usuwać moich tekstów. Ciekawam gdzie tu jest mój tekst, skoro to teksty Jana Pawła II i Henryka Sienkiewicza – podałam przecież źródła.

Proszę bardzo wszystkich, aby zastanowili się na kogo oddadzą głos 15 października, bo widzę, że ciągle Henryk Sienkiewicz i Jan Paweł II jest dla niektórych w Polsce niebezpieczny!

„Nigdy więcej wojny…”

Dziś rano, przed Wami, Szanowni Państwo, pragnę raz jeszcze potępić, w sposób najbardziej kategoryczny, zbrodnie przeciwko człowiekowi i ludzkości, jakich dokonuje się na naszych oczach. Chciałbym jeszcze raz zaapelować do sumienia wszystkich:

– do wszystkich, którzy trzymają broń w ręku, proszę o jej złożenie; to, co jest nabyte lub wyeliminowane siłą, nigdy nie przynosi czci człowiekowi ani sprawie, którą rzekomo promuje;

– organizacjom humanitarnym wyrażam cały mój podziw dla pracy, którą wykonują kosztem tak wielu wyrzeczeń i proszę je, aby się nie zniechęcały, lecz kontynuowały;

– błagam europejskich polityków o zdwojenie wysiłków w celu przekonania walczących frakcji, aby rozsądek zwyciężył;

 proszę narody Europy, aby nie zapomniały, przez znużenie lub egoizm, o braciach złapanych w pułapkę konfliktów, które narzucili im ich przywódcy – apelował i prosił korpus dyplomatyczny Ojciec Święty 15 stycznia 1994 roku.

Wystarczy przypomnieć, że krew milionów ludzi, że niesłychane i niezliczone cierpienia, że daremne masakry i straszliwe ruiny sankcjonują ten układ, który łączy was taką przysięgą, jaka winna zmienić przyszłą historię świata: nigdy więcej wojny, nigdy więcej wojny! Pokój, tylko pokój winien kierować losami narodów i całej ludzkości!”. (AAS 57 [1965], s. 881.) – te słowa papieża Pawła VI skierowane do forum ONZ zacytował Ojciec Święty Jan Paweł II w homilii sprawowanej na największym cmentarzu świata w Auschwitz 7 czerwca 1979 roku.

Po czterdziestu czterech latach od tych historycznych słów Świętego Jana Pawła II i po 84 latach od wybuchu II wojny światowej znowu wojna w Europie pustoszy jeden z krajów i narodów (…)

Nigdy więcej wojny! To pokój, pokój musi kierować losami narodów i całej ludzkości – te słowa wypowiedziane przez Świetęgo Jana Pawła II trzeba powtarzać także i dziś całemu światu.

Niech nigdy więcej ludzie i narody nie powstają przeciwko sobie! Ilekroć wybucha konflikt, cały świat cierpi i jest zniekształcony!

zdjęcie i cytat do korpusu dyplomatycznego:

https://fjp2.com/pl/nigdy-wiecej-wojny-2/

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i tłum

Matka Boża Płacząca

Płacz Chrystusa na zboczu Góry Oliwnej nie był płaczem radości. Jezus zawołał: „Jerozolimo, Jerozolimo, która zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy są do ciebie posłani, ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak kokosz gromadzi pisklęta pod swoje skrzydła, a nie chcieliście! Oto wasz dom pozostanie wam pusty” (por. Mt 23, 37-38)

-mówił Ojciec Święty w homilii kiedy konsekrował Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej w Syrakuzach na Sycylii w 1996 roku.

Sanktuarium budowano 26 lat, jest nowoczesne i ogromne i było wielu, którzy sprzeciwiali się, bo przecież Italia to kraj gdzie jest najwięcej kościołów na świecie i na dodatek przy budowie natrafiono na antyczne ruiny.

Ale Sanktuarium powstało bo dokładnie 70 lat temu 29 sierpnia 1953 roku zapłakała tam Matka Boża. Jak wiemy płakała również dużo wcześniej w La Salette, bo ludzie odwrócili się od Boga o czym mówiła małym dzieciom, którym się wtedy objawiła.

Fakt, że zapłakała na Sycylii jest na pewno znamienny. Wiemy jak bardzo Sycylia mimo swego piękna jest poraniona przez mafię.

Ale czy dzisiaj Matka Boża nie ma powodów by zapłakać nad współczesnymi ludźmi? Czy Chrystus nie ma powodu, aby płakać tak jak płakał nad Jerozolimą – o czym przypomniał Ojciec Święty Sycylijczykom.

Dlatego słowa Chrystusa zacytowane przez Ojca Świętego w 1994 roku na Sycylii są aktualne także dzisiaj.

Łzy Madonny należą do porządku znaków: świadczą o obecności Matki w Kościele i w świecie. Matka płacze, gdy widzi, że jej dzieciom zagraża jakieś zło, duchowe lub fizyczne. Maryja płacze, uczestnicząc w płaczu Chrystusa nad Jerozolimą, przy grobie Łazarza czy wreszcie na drodze krzyżowej – tłumaczył w homilii Ojciec Święty Jan Paweł II

Tutaj, w tych gościnnych murach, wszyscy, których przytłacza świadomość grzechu, przychodzą i doświadczają bogactwa Bożego miłosierdzia i Jego przebaczenia! Tutaj prowadzą ich łzy Matki.

Są to łzy bólu za tych, którzy odrzucają miłość Boga, za rodziny rozbite lub przeżywające trudności, za młodych ludzi zagrożonych przez społeczeństwo konsumpcyjne i często zdezorientowanych, za przemoc, która wciąż przelewa tak wiele krwi, za nieporozumienia i nienawiść, które kopią głębokie rowy między ludźmi i narodami.

Są to łzy modlitwy: modlitwa Matki, która daje siłę każdej innej modlitwie i jest wznoszona jako błagalna nawet za tych, którzy się nie modlą, ponieważ są oderwani tysiącem innych spraw lub dlatego, że są uparcie zamknięci na Boże Miłosierdzie.

Są to łzy nadziei, które rozpuszczają zatwardziałość serc i otwierają je na spotkanie z Chrystusem Odkupicielem, źródłem światła i pokoju dla poszczególnych osób, rodzin i całego społeczeństwa.

O Madonno Płacząca, spójrz z matczyną dobrocią na ból świata! Osusz łzy cierpiących, zapomnianych, zdesperowanych, ofiar wszelkiej przemocy.

Zalej wszystkich łzami pokuty i nowym życiem, które mogą otworzyć serca na odradzający dar Bożej miłości.

Spraw, aby wszyscy mieli w oczach łzy radości, gdy zobaczą głęboką czułość Twojego serca.

Pochwalony niech będzie Jezus Chrystus!

– tak modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w Syrakuzach na Sycylii w 1994 roku.

Chociaż minęło 29 lat od Jego historycznej sycylijskiej modlitwy my możemy tę Jego modlitwę tylko powtórzyć i prosić Maryję o pomoc i ratunek dla świata, Europy i nas wszystkich.

No i postarać się abyśmy nie stali się powodem Jej łez oraz łez Chrystusa, który zapłacze nad nami jak kiedyś nad Jerozolimą!

Uroczystość konsekracji i poświęcenia Bazyliki/ Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej w Syrakuzach na Sycylii w 1994 roku. Zapraszam do obejrzenia tych pięknych historycznych zdjęć Ojca Świętego.

Róża z Peru

On Chrystus jest skałą, na której można budować nowy świat. Tylko w Nim znajdziemy pełną prawdę o człowieku, prawdę , która czyni go wewnętrznie i zewnętrznie wolnym w wolnej wspólnocie

– mówił Ojciec Święty do Peruwiańczyków w Limie, którą odwiedził dwukrotnie: w 1985 roku z okazji 500-lecia chrystianizacji Ameryki oraz w 1988 roku i modlił się wtedy przy relikwiach peruwiańskiej świętej, Róży z Limy, którą dzisiaj wspomina kalendarz katolicki. Róża ponoć była bardzo piękna, dlatego nazwano ją mienieniem wonnego kwiatu.

Mówiąc do Peruwiańczyków w Limie, Ojciec Święty przypomina, że

Kościół Chrystusa musi być płodny. Musi zatem rodzić nowych wierzących. Stąd też wezwanie Jana Pawła II do modlitwy i odpowiedzialności za wiarę: powinni ją wziąć na siebie zarówno duchowni jak i świeccy. Tym samym papież wzywał do stania się – na wzór Chrystusa – nowym Człowiekiem. Do odkrycia człowieczeństwa, które czyni wolnym.

Abyście szli i owoc przynosili.

W homilii do młodych Peruwiańczyków Ojciec Święty podkreśla rolę miłości ewangelicznej i błogosławieństwa.

Błogosławieństwa tworzą niejako portret Chrystusa, są „streszczeniem” Jego życia i dlatego są również programem życia dla Jego uczniów, wyznawców, naśladowców.

Miłości ewangelicznej pojętej jako postawa wobec innych:

Młodość jest służbą. A świadectwo służby i braterstwa, jakie dają dzisiaj młodzi ludzie, jest jednym z najbardziej pocieszających i najwspanialszych zjawisk w naszym świecie.

Na koniec przestrzega młodych:

Ten, kto ufa w przemoc i sądzi, że dzięki temu zapanuje większa sprawiedliwość, pada ofiarą śmiertelnej iluzji. Przemoc zrodzi przemoc i zdegraduje człowieka. Urąga ona godności ludzkiej w osobie poszkodowanych i poniża tę samą godność tych, którzy się nią posługują

Dlatego

bez uczucia gniewu i nie z żądzą przemocy, ale z dobrocią i łagodnością, zwalczać zło dobrem, szukać tego, co łączy, nie tego, co dzieli, cech pozytywnych, a nie negatywnych, ażeby w ten sposób „posiąść ziemię” i zbudować na niej „cywilizację miłości”. Oto wasze porywające zadanie

– mówi papież do młodych.

I chociaż mówił to prawie czterdzieści lat temu blisko i na dodatek do młodzieży w Peru, to Jego słowa są adekwatne również dzisiaj i nas wszystkich dotyczą, bo widzimy przemoc nie tylko na wschodzie ale i zachodzie Europy, w Afryce i Azji oraz Ameryce.

Często mamy tendencję do szukania tego, co dzieli, punktowania cech negatywnych a przecież Ojciec Święty nauczał zupełnie inaczej. Trzeba zawsze odwoływać się do tego co łączy a nie dzieli.

A u nas – oczywiście łączy nas historia. Łączy nas religia. Łączy nas wiara. Łączy nas Ojciec Święty Jan Paweł II. No i oczywiście łączy nas Chrystus – i nawet wtedy jak w Niego nie wierzymy, zawsze pozostają punkty wspólne czyli historia, tradycja i miejsce zamieszkania czyli nasz cudowny kraj nad Wisłą. I Europa, w której sercu jesteśmy z woli Bożej.

Więc dziękujemy Ojcu Świętemu dzisiaj za te piękne, i jak zawsze mądre słowa skierowane do Peruwiańczyków w Limie, które są aktualne również dzisiaj w Polsce nad Wisłą.

https://misyjne.pl/40-lat-temu-najwyzsze-wodospady-w…/

zdjęcie:

Ojciec Święty największy misjonarz świata, pełen Bożego zapału, misyjnego entuzjazmu i ewangelicznej radości w Latacunga w Ekwadorze, który odwiedził podczas tej samej pielgrzymki w 1985 roku kiedy przybył do Peru, Wenezueli oraz Trynidadu i Tobago na przełomie stycznia i lutego 1985 roku z okazji 500 – lecia ewangelizacji Ameryki.

Nagranie ze spotkania z Ojcem Świętym w Peru 1985 roku nie jest najlepszej jakości, ale ja widzę to po raz pierwszy, dlatego zapraszam!

23 sierpnia 2023

Aureliusz Augustyn

O wielki Augustynie, nasz ojcze i nauczycielu, znawco pełnych światła Bożych dróg i krętych ścieżek człowieka, podziwiamy wspaniałe rzeczy, które łaska Boża uczyniła w tobie, byś stał się gorliwym świadkiem prawdy i dobra, w służbie braci. Na początku nowego tysiąclecia naznaczonego Chrystusowym krzyżem, naucz nas odczytywać dzieje w świetle Bożej Opatrzności, która je prowadzi ku ostatecznemu spotkaniu z Ojcem.

Skieruj nas na drogi wiodące do pokoju, rozbudzając w naszych sercach twe gorące umiłowanie wartości, na których mocą pochodzącą od Boga można zbudować «miasto» na miarę człowieka. Niech głęboka nauka, którą czerpałeś z ciągle żywych źródeł Pisma Świętego, badając je cierpliwie i z zamiłowaniem, oświeci tych, których kuszą zgubne miraże.

Wyproś dla nich odwagę, by mogli wejść na drogę prowadzącą do «człowieka wewnętrznego», tam gdzie czeka Ten, który jako jedyny może dać pokój naszym niespokojnym sercom. Wydaje się, że wielu współczesnych ludzi straciło nadzieję na to, że pośród sprzecznych ideologii uda się im dotrzeć do prawdy, której przecież tak bardzo pragną w głębi swego serca. Naucz ich nigdy nie rezygnować z poszukiwań, i zachować przekonanie, że ich trud nagrodzi w końcu spotkanie, które zaspokoi ich pragnienia, spotkanie z najwyższą Prawdą, źródłem wszelkiej prawdy stworzonej.

Roznieć również w nas, św. Augustynie, iskrę żarliwej miłości do Kościoła, katolickiej Matki świętych, która cię wspierała i pokrzepiała w trudach wieloletniego posługiwania. Spraw, abyśmy idąc razem pod przewodnictwem prawowitych pasterzy, doszli do chwały niebieskiej Ojczyzny, gdzie wraz ze wszystkimi błogosławionymi będziemy mogli zjednoczyć się w nowej pieśni Alleluja, której nie będzie końca. Amen.

Tak modlił się Ojciec Święty Jan Paweł II w 1650 urodziny Aureliusza Augustyna z Hippony, geniusza chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia. Ale jego geniusz trwa i wszyscy z niego czerpiemy, nawet jeśli o tym nie wiemy. Świat poznał jego Wyznania i wie, że niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu.

Dedykuję Wszystkim tę piękną modlitwę ułożoną przez Ojca Świętego Jana Pawła II w 2004 roku na obchody rocznicy urodzin św. Augustyna.

Dzisiaj rocznica jego śmierci – zmarł 28 sierpnia w Hipponie, ale najważniejszy jest dzień urodzin. Jakie to szczęście, że miał kochająca matkę, która dała światu tak wielkiego geniusza chrześcijaństwa.

Sandro Botticelli, Święty Augustyn

W roku 1600-lecia nawrócenia św. Augustyna 28 sierpnia 1986 roku Ojciec Święty Jan Paweł II napisał List apostolski Augustinum Hipponensem. Ojciec Święty podkreślił nie tylko ogromne bogactwo Wyznań świętego Augustyna, ale także ich aktualność i to nie tylko dla wierzących, ale także dla każdego, kto jeszcze nie wierzy, lecz poszukuje wiary jako czegoś pewnego, co mu pozwoli pojąć samego siebie, a także własne ukryte pragnienia i trudności (…). Nawrócenie świętego Augustyna, które stanowi studium szukania prawdy, może bardzo wiele nauczyć współczesnych ludzi, tak często zagubionych w obliczu wielkich spraw życia.

28 sierpnia 2023