Lwy św. Marka

Dziś (…) jestem z Wami, Drodzy Wenecjanie, aby wznieść w tym miejscu kielich zbawienia i przyzywać imienia Pana, tak jak kiedyś robił.

Eucharystia otwiera przed oczami naszej wiary perspektywy tego namiotu, który jest większy i doskonalszy, nie ręką uczyniony (Hbr 9,11).

Wasza wspaniała Bazylika św. Marka, jest jednym z najbardziej podziwianych dzieł sztuki w świecie tego wiecznego namiotu Trójjedynego Boga, namiotu, który dzięki dziełu Chrystusa ma stać się ostatecznym mieszkaniem Boga z ludźmi (Ap 21, 3). Eucharystia otwiera przed oczami naszej wiary perspektywę tego mieszkania, tego świętego miejsca, tego sanktuarium samego Boga.

Oto Chrystus wchodzi do niego przez swoją własną krew (Hbr 9,12). Chrystus, który w Duchu wiecznym ofiarował samego siebie Bogu bez skazy (Hbr 9,14). Chrystus, który pośredniczy w nowym przymierzu (Hbr 9,15).

ITALY – JUNE 16: John Paul II in Venice, Italy on June 16th , 1985. (Photo by Francois LOCHON/Gamma-Rapho via Getty Images) https://www.gettyimages.com/detail/news-photo/john-paul-ii-in-venice-italy-on-june-16th-1985-news-photo/108551854

Z tego placu św. Marka, który jest sercem historii najspokojniejszego miasta Wenecji, dzisiejsza celebracja Eucharystyczna zaprasza nas do duchowego przejścia na Ostatnią Wieczerzę. Tam, gdzie w pierwszy dzień Przaśników zgromadzili się apostołowie, aby złożyć ofiarę paschalną Starego Przymierza (por. Mk 14,12).

Tam bowiem, w Wieczerniku, Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament, Paschę nowego i wiecznego przymierza.

Im bardziej centrum waszej egzystencji będzie Chrystus w Eucharystii, tym bardziej będziecie żywymi kamieniami w budowie Kościoła w Wenecji, który w konsekwencji będzie mógł lepiej wyjaśnić nadzieję, jaką niesie przed tymi, którzy przybywają w tak wielkiej liczbie. z powodów związanych ze studiami, pracą lub turystyką w tym waszym mieście, zachwyconym jego historią, pięknem i człowieczeństwem.

Święci nie przestają mówić. Nawet po wielu latach, nawet po wiekach mówią, wręcz krzyczą cum clamore validate i przemawiają do nas z wielkim krzykiem (Hbr 5,7).

Głos świętego patriarchy Wenecji i Papieża Eucharystii mówi i woła do tego Kościoła, którego był pasterzem i sługą. Daje świadectwo Eucharystii. Daje świadectwo o Chrystusie, który ofiarował samego siebie bez skazy Bogu z tego miasta, które słusznie nazywane jest perłą Adriatyku.

Słowa z homilii Ojca Świętego Jana Pawła II z Niedzieli po Święcie Bożego Ciała 19 czerwca 1985 roku, na przepięknym Piazza San Marco Wenecji

Zdjęcie ze strony fotografa Graziano Arici oraz wydawnictwa Biały Kruk

https://grazianoarici.momapix.com/…/0x0x506F70652532304…

Cała homilia Ojca Świętego z Wenecji na stronie watykańskiej w języku włoskim

https://www.vatican.va/…/hf_jp-ii_hom_19850616_venezia…

25 kwietnia 2023, dla Grupy Marsz Papieski na FB

„Kiedy Chrystus Zbawiciel legł pod gruzami…”

Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus-Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu

– mówił Ojciec Święty Jan Paweł II historycznej homilii podczas Mszy Świętej odprawionej na placu Zwycięstwa w Warszawie 2 czerwca 1979 roku kiedy na zakończenie zawołał do Ducha Świętego i uwolnił całą jego Moc, która odnowiła naszą ziemię.

https://jp2online.pl/publikacja/jan-pawel-ii-o-powstaniu-warszawskim;UHVibGljYXRpb246NjU=?fbclid=IwY2xjawEbRNJleHRuA2FlbQIxMAABHf6nDYFeLYVtjQr5KgdpOHsAboKtpGOvzwfbo_9DPJ3FelEeKGJFJJ-MvA_aem_gaup9CBYGXaj_ePSIL3qTw

Chodząc dziś po ulicach Stolicy, pamiętajmy, że jest to miasto, w którym zginęło ponad 300 tysięcy warszawian. Najlepsza młodzież obmyła krwią swoją bruki tego miasta. Tak się miłuje. Nie ma miłości bez ofiary. Przez taką miłość zyskuje się prawo do Ojczyzny. Dlatego młodzież gotowa była na wszystko. Zdolna była walczyć o wolność i zarazem wybraniać się przed nienawiścią – pisał Stefan Wyszyński.

Na warszawskim bruku zburzonego miasta – zamienionego w popioły i zgliszcza – pozostał Chrystus. Obalony wprawdzie, niemocny, leżący na swym krzyżu, ale dłonią pokazujący zburzonej Stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. Jednego tylko potrzeba – nadziei! Sursum corda – w górę serca! – mówił w homilii z okazji rocznicy powstania warszawskiego wygłoszonej w Laskach 3 sierpnia 1960 roku

https://archwwa.pl/aktualnosci/bedziesz-milowal-to-najswietszy-apel-walczacej-warszawy-wspominal-sluga-bozy-prymas-wyszynski/?fbclid=IwY2xjawEbRSNleHRuA2FlbQIxMAABHetaX00amqzLsMIeq08nFOW9NUPQe1C5OZy9MjOvKK4Xx6-M5P_hza9O6Q_aem_vazdgp3Xh46HN5ciKcbyYg

Zaś w liście z 27 lipca do Prezydenta Warszawy Pana Lecha Kaczyńskiego Ojciec Święty Jan Paweł II pisał następujące słowa:

Chylę głowę przed powstańcami, którzy w nierównej walce nie szczędzili krwi i własnego życia dla Ojczyzny. Choć w ostatecznym rozrachunku na skutek braku odpowiednich środków i z powodu zewnętrznych uwarunkowań ponieśli militarną klęskę, ich czyn na zawsze pozostanie w narodowej pamięci jako najwyższy wyraz patriotyzmu. Jak wiele musiało być miłości do Ojczyzny w sercach tych, którzy nie zważając na młody, często jeszcze dziecięcy wiek, na całe życie, które otwierało się przed nimi, szli na barykady w imię osobistej i wspólnej wolności. (…)

Kiedy powracam pamięcią do tamtych wydarzeń i do ludzi, którzy w nich uczestniczyli, odnoszę wrażenie, że Warszawa, Miasto Niezłomne, odbudowana ze zgliszcz i gruzów, nieustępująca dziś wspaniałością innym europejskim stolicom, jest najwymowniejszym pomnikiem ich moralnego zwycięstwa. Niech pozostanie nim na zawsze.(…)

Umiłowanej Warszawie i całej Polsce przesyłam moje błogosławieństwo. Proszę Boga, aby swoją łaską uszlachetniał serca wszystkich Polaków, tak aby wspomnienie bohaterskich dzieł przodków nie było tylko powracaniem do zamierzchłej historii, ale by pobudzało do takiego umiłowania Ojczyzny, które również w czasie pokoju przejawiać się będzie przedkładaniem dobra wspólnego ponad sprawy osobiste.

cały list na stronie:

https://teologiapolityczna.pl/meczenskie-sanktuarium-narodu-powstanie-warszawskie-w-wypowiedziach-jana-pawla-ii?fbclid=IwY2xjawEbRVNleHRuA2FlbQIxMAABHdKC_czgYxX6CqaFIcEkiXvJCPePH6Qc4PiqolEOVt028-fPNrvhbiYPZg_aem_GQ_PTUYDlKsVvBFcCyxnog

My dzisiaj możemy wzorem Ojca Świętego pochylić głowę przed powstańcami i jak mówił Prymas Stefan Wyszyński Chodząc dziś po ulicach Stolicy, pamiętać, że jest to miasto, w którym zginęło ponad 300 tysięcy warszawian. Najlepsza młodzież obmyła krwią swoją bruki tego miasta. Tak się miłuje!

A my – jak my kochamy to miasto bohaterskie? jak my kochamy swoją stolicę i swoją Ojczyznę? Czy potrafilibyśmy tak jak oni? Te dzieci…Pochylmy głowy…

https://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/komunikat.xsp?documentId=F9042FE659DC707EC12584150033B5D8&symbol=M_WYDARZENIA_KOMUNIKAT

1 sierpnia 2024

Turkusowe niebo

Turkus to kamień, który jest tak zachwycająco niebieski, że nieodmiennie kojarzy się z …niebem. Nie bez powodu nazywany jest również kamieniem niebios albo kamieniem zwycięstwa.

Przez cały październik nad Krakowem i sądzę, że nie tylko – rozpościerało się nad naszymi głowami cudowne turkusowe niebo, które często widzimy tylko nad morzem czy w górach, gdzie powietrze jest krystalicznie czyste i orzeźwiające i po prostu widzimy absolutnie czyste niebo.

Tym bardziej w Krakowie taka sytuacja zaskakuje cudownie, bo czujemy się jak na wakacjach. Trochę po sezonie, ale nic to przecież kiedy niebo tak cudowne nawet mglisty poranek czy chłodny wieczór jak wczorajszy tego uroku nam nie odbiorą. Co więcej, dzisiejszy wschód słońca był tak piękny, że nie pamiętam kiedy taki widziałam w Krakowie – chyba jeszcze przed covidem.

Wstałam wcześniej od słońca i miałam okazję obserwować ten bajeczny spektakl budzącego się i wszechogarniającego wszystko światła. Najpierw niebo było łososiowe, potem pomarańczowe, a kilka minut później wypłynęła zza horyzontu złocista świetlista kula, która rozświetliła raczej rozżarzyła całe niebo.

Tyle razy widziałam już ten widok w różnych miejscach, a nawet dziesiątki razy z okna sypialni ale ciągle mam wrażenie, że widzę go po raz pierwszy. Tak jest piękny i ciągle inny.

Myślę, że tak samo jest z Bogiem. Wiemy, że jest piękny, podobny nie tylko do jaspisu

A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika,
a tęcza dokoła tronu – podobna z wyglądu do szmaragdu.
(Ap 4,8)

– a jak pisze św. Jan Ewangelista również do turkusów, topazów i wszystkich diamentów na świecie, a ciągle odkrywamy go na nowo, bo tak jest zachwycający i na nowo nas olśniewa. I wobec Jego nieskazitelnego piękna czujemy się jak drobny pył czy maleńki kamyk. Tak Bóg nawet kamień potrafi zmienić w turkus czy diament. I to widzieliśmy na przykładzie Jana Pawła II. Cały świat miał możliwość ujrzeć metamorfozę skromnego chłopca, który podczas wojny w drewniakach codziennie przemierzał drogę kilkukilometrową ze swojego domu mieszkania przy ul. Tynieckiej na Zakrzówku aż do fabryki sody Solvay, w której pracował aby uchronić swoje życie przed okupantem.

Dziś teren fabryki Solvay czyli Białe Morza (Sody) to teren wspaniałego Sanktuarium Świętego Jana Pawła II, które powstało dzięki staraniom kardynała Stanisława Dziwisza oddanego całym sercem Świętemu Papieżowi. Okoliczny kamieniołom dziś przekształcony w teren rekreacyjny dla Krakowian i gości zachwyca turkusową wodą, w której nie tylko odbija się niebo, które przypomina nam postać Jana Pawła II ale ten niezwykły kolor zawdzięcza wapieniom, które tam kiedyś wydobywano.

Turkusowe niebo, Białe Morza…- takie atrakcje tylko w Krakowie. Po cóż lecieć na Malediwy czy Arubę. Tu jest coś więcej niż Aruba, Malediwy czy wszystkie Wyspy Polinezji razem wzięte! Serdecznie zapraszam!

22 października 2024

Genialny Anioł i jego sztuki

541 urodziny Michała Anioła
Nie ma chyba człowieka w cywilizowanej i chrześcijańskiej Europie, który nie znałby Michała Anioła. Sądzę, że znają Go również Amerykanie, Australijczycy, Japończycy, Chińczycy i Koreańczycy, bo Oni są częstymi gośćmi Watykanu. I znają dzieje cywilizacji i kultury. Jak to jest z Afrykanami, Afrykanerami i rdzennymi mieszkańcami Afryki, którzy wierzą w swojego proroka – nie wiem. Najwyraźniej Go nie znają, bo gdyby znali już dawno by się nawrócili.

Michał Anioł to geniusz wszechczasów. Nie było większego. A przynajmniej ja nie znam. Zresztą to nie tylko moje zdanie. Chociaż byli Inni genialni artyści jak Rafael Santi czy Leonardo da Vinci na przykład – jemu współcześni – Buonarotti przewyższa ich monumentalnością i wizyjnością obrazu.
Każdy, Kto widział Kaplicę Sykstyńską musi się z tym stwierdzeniem zgodzić. Kaplica Sykstyńska to inny wymiar. Wchodzisz i stajesz miedzy doczesnym i wiecznym. Zupełnie jakbyś zbudził się w świecie u zarania dziejów.

Tam jest zapisane Prawo Pańskie. Tam jest ład Boży i porządek. Piękno i harmonia. Czyli wszystko to, co Boga stanowi. I o Bogu mówi.
Ład moralny i brak tego ładu.
Do czego doprowadza brak ładu moralnego widzimy wszyscy, bo współczesny świat z tym ładem nie umie sobie poradzić.

A przecież Bóg dał Mojżeszowi wykładnię ładu i porządku.
Jak mówił Ojciec Święty – 10 prostych słów. Dekalog.

Michał Anioł, Mojżesz

I nic więcej. Proste? Jasne. Ale prostota jest najtrudniejsza. I to wiemy nie od dziś. 

https://www.vatican.va/various/cappelle/sistina_vr/?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTAAAR3lESLKD4Erqbn-ysQKZWDA8fy7GDnwmKCCm7QkF6q57X3b5RexMUA4Kjk_aem_ATpVNgpDkp9ynE9G4wDGa-nMx_585dzOQpqoqF5ElrL2zmTod4KPRwG4SwiJ-V5_LjgBFBNY31Kb6MshUQKJYWAe

Treść jego sztuki to jest przede wszystkim człowiek i jego przeżycia psychiczne. W sztuce baroku, ten właśnie dynamizm wewnętrzny, psychiczny, który Michał Anioł zapowiadał w swej twórczości, znajdzie pełne rozładowanie.

Zmarł w Rzymie, 18 lutego 1564. Za jego życia aż trzynastu papieży zasiadało na Stolicy Piotrowej, a między nimi osławiony Aleksander VI Borgia. Były to czasy sztyletu i trucizny, płonących stosów, wojen politycznych, gospodarczych, religijnych, ale też czasy wielkiego rozwoju sztuk. Wkład Michała Anioła w ten rozwój był ogromny. – pisał o Nim Profesor Jan Białostocki

Michelangelo Buonarroti urodził się 6 marca 1475 w Caprese niedaleko Florencji.

Jako nastolatek za pięć dukatów terminował w pracowni innego mistrza renesansu w pałacu Medyceuszów. Kiedy wyrzeźbił a raczej stworzył Pietę miał 25 lat.

Każdy, Kto widział Pietę, wie, że to dzieło na zawsze zostanie w pamięci i w oczach i nigdy nie będzie można o Nim zapomnieć.

Mistrzowie rzeźby ponoć mówią, że aby dzieło było doskonałe, wystarczy z bryły odrzucić to co nie jest potrzebne. Michał Anioł odrzucił zaiste każdy niepotrzebny pył. I powstało dzieło idealnie piękne o doskonałej harmonii i przejmujące w treści i bólu. Co niezwykłe w tym bólu zamkniętym w kamieniu jest niewymownie pełna piękna i pokoju Boska harmonia. Harmonia Miłości. I niewyobrażalne piękno, które widzimy na Obliczu Jezusa zdjętego z krzyża i pięknej młodej Maryi, która w wieku śmierci Syna mogła mieć około 48-49 lat.

Prowadząc szlachetne życie, z tak czystą duszą jaką miała, a wiemy że miała, bo jest Niepokalaną – wyglądała z pewnością jak młoda dziewczyna. I Taką widzimy Ją trzymającą Chrystusa na kolanach!

Michał Anioł zmarł 18 lutego 1564 roku

6 marca 2016 roku

Ghirlandaio

Dzisiaj w kalendarzu Dominik Ghirlandaio. Rocznica jego śmierci. Zmarł 11 stycznia 1494 roku we Florencji czyli dokładnie 529 lat temu. Urodził się 2 czerwca 1448 roku. Jak widzimy żył więc 46 lat a zostawił wspaniałe dzieła. Bardzo go lubię i wspominałam go już wielokrotnie – ostatni raz przy okazji pokłonu mędrców. Ale dzisiaj szczególnie należy mu się parę słów.

Naprawdę nazywał sie Domenico di Tommaso Bigordi a Ghirlandaio to przydomek i powiedzielibyśmy artystyczny pseudonim, gdyż zarówno jego ojciec Tommaso był złotnikiem i wyrabiał girlandy – które sam wymyślił -wspaniałe ozdoby kobiecych głów w owych czasach bardzo modne i popularne. Coś na kształt wianków, czy też kwietnych koron, które kobiety wplatały w swoje długie pięknie włosy i ozdabiały nimi swoje głowy. Kobiety miały włosy długie, które często upinały w bardzo niezwykłe fryzury i ozdabiane girlandami głowy nie tylko sprawiały, że dodawały im urody ale też wskazywały na pozycję społeczną pięknych panien. Im bardziej zdobne tym dostojniejsze i wyżej stojące w hierarchii społecznej.

Ale Domenico początkowo uczył się złotnictwa ale szybko znudziły go girlandy i zaczął malować. Uczył się u Andrei del Verrocchio a wraz z młodszymi braćmi Benedetto i Davidem założyli największy warsztat malarski we Florencji. Jego syn Ridolfo również był malarzem, a najsłynniejszym uczniem Michał Anioł Buonarotti. Więcej na temat jego życia można przeczytać na stronie internetowej

https://www.domenico-ghirlandaio.org/biography.html

Noworoczny kalendarz każdego dnia przypomina nam wspaniałych ludzi, którzy przed nami odkrywali piękno i wspaniałość świata i piękno Jego Stwórcy.

Dziś genialny artysta włoski – a jak wiemy Włochy to jedno wielkie wspaniałe muzeum – i tam prawie każdy poza mafią jest artystą a dobry Bóg w swej hojności obdarzył ten naród niesłychanym talentem plastycznym jakiego nie masz w żadnym innym narodzie na przestrzeni dziejów świata.

Ghirlandaio.

Domenico Ghirlandaio.

Zachwycający od ponad pięciuset lat.

Geniusz quatrocenta.

Geniusz, który obok Michała Anioła był uczniem swego ojca – od tworzenia pięknych złotych girlandów nazwany właśnie Ghirlandaio.

Chyba każdy widział Jego wspaniałe Boże Narodzenie i Pokłon trzech kóli eksponowany wszędzie i na różne sposoby parę dni temu z okazji święta kościelnego.

Często bez podpisu, więc nie każdy kojarzy z Jego nazwiskiem.

Domenico jak ojciec był złotnikiem florenckim. Ale bardziej fascynowało go malarstwo i jako malarz wszedł do historii kultury.

Jego prace są eksponowane w najsłynniejszych muzeach świata więc każdy kto lubi wedrować po współczesnych świątyniach sztuki (oprócz wspaniałych bazylik oczywiście) z pewnością widział nie jedno Jego dzieło.

http://www.domenico-ghirlandaio.org/

Zapraszam na chwile z cudownym Domenico.

Chwila ze sztuką tak wysokich lotów to chwila z Bogiem.

I myślę, że na fejsbuku, gdzie panoszy się bezguście i infantylizm trzeba choć trochę tej wysokiej sztuki zakosztować.

To właściwa droga do nieba. Przez Piękno. Innej drogi do nieba nie ma. Tylko Piękno. Piękno zbawi świat. A Piękno to Bóg, gdyż Bóg jest samym Pięknem.

Piękno zbawia. Bóg jest Pięknem. Najwyższym Pięknym. Pięknem wcielonym. I niewysłowionym.

Pięknem samym w sobie.

Artysci renesansu wiedzieli o tym, bo byli wpatrzeni w piękno Boga.

I zostawili nam Jego blask, który dziś znowu olśniewa nas na nowo. Wszyscy bowiem spragnieni jesteśmy Piękna, bo wszyscy jesteśmy spragnieni Boga.

Domenico Ghirlandaio, Narodziny Maryi, Florencja, Santa Maria Novella
Artysta namalował siebie jako jednego z pasterzy, który wskazujacym palcem pokazuje Dzieciątko

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

11 stycznia 2023

Artysta Bożej łagodności

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas,  tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa.  Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu,  abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono … (Łk 1, 1-4)

Nie wiemy kim był Teofil, ale znając źródłosłów tego imienia, możemy wszyscy czuć się dzisiaj teofilami, pod warunkiem, że miłujemy Boga. Wiemy natomiast kim był i jest Łukasz, który napisał te słowa w przedmowie do swojej Ewangelii. Wiemy, ale ciągle mało o nim wiemy.

***

Łukasz Ewangelista to dzisiejszy bohater z kalendarza. Ponoć był lekarzem, ale na sto procent tego nie wiemy. Myślę, że raczej był malarzem. Malarzem słowa, skoro tak pięknie wymalował słowem Ewangelię. A szczególnie obraz Maryi.

Jacob Jordaens, Święty Łukasz ewangelista, kolekcja prywatna,
(sprzedany/kupiony w Wiedniu/Pałac Dorotheum 11 grudnia 2018 roku za 10 000 euro)

Wielki i wspaniały Dante nazywa go Piewcą i artystą Bożej łagodności, bo pokazuje Jezusa jako dobrego lekarza duszy i ciała. To właśnie Łukasz przekazał nam tak wiele wspaniałych uzdrowień, cudów i obrazów Jezusa miłosiernego i pełnego miłości do każdego, kogo napotkał na swej drodze.

https://www.wga.hu/frames-e.html?/html/g/guercino/1/st_luke.html

Historycy biblijni uważają, że Łukasz nie był Żydem. Być może więc Łukasz był bardzo wykształconym Grekiem, gdyż wiemy, że był bardzo wykształcony i posługuje się piękną greką w swej Ewangelii co podkreślają tłumacze. Antiochia Syryjska to jego miasto. W starożytności centrum kulturalne świata śródziemnomorskiego, więc nie dziwi nas jego erudycja, ogłada i wykształcenie. W Antiochii był również biskupem Piotr Apostoł zanim wyruszył do Rzymu.

Łukasz jednak związany był bardziej z apostołem narodów czyli Pawłem i właśnie w Antiochii prawdopodobnie go poznał, gdyż Antiochia była punktem wyjścia do podróży misyjnych św. Pawła.

Giorgio Vasari, Saint Luke, 1570-71
Święty Łukasz ze swym uskrzydlonym bawołem pisze ewangelię
https://www.nga.gov/collection/art-object-page.159064.html

Rafael Santi,, Łukasz malujący Madonnę z Dzieciątkiem
https://philamuseum.org/collection/object/79000

W sztuce jest drugim po świętym Janie ewangelistą, który jest tak popularny w dziełach sztuki malarskiej, które nam zostawili artyści poprzednich epok. Wybrałam kilka najbardziej reprezentacyjnych i chyba najbardziej znanych.

 Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku  aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba.  Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. ( Dz 1,1-3)

Widzimy więc, że Teofil jest adresatem tekstów biblijnych Łukasza. Być może był to Grek, poganin, któremu Łukasz pisze o Jezusie i jego nauce oraz apostołach. bez względu na to kim był, jest dla nas postacią ważną, bo dzięki jego osobie mamy tak piękną ewangelię. No oczywiście największą zasługę ma Autor czyli Łukasz, no i sam Jezus, którego ta najwspanialsza opowieść naszych historii dotyczy.

Św. Łukasz
https://www.parafiaspytkowice.pl/index.php/galeria/

Kiedy wczytamy się w słowa Ewangelii mamy wrażenie, że jest pisana dla nas, dlatego imię Teofil jest dla nas dzisiaj jakąś niezwykłą metaforą i wszyscy czytający piękne słowa Łukasza czujemy się zaszczyceni, że to my jesteśmy adresatami jego poetyckiego tekstu opowiadającego nam o Jezusie Chrystusie.

Święty Łukasz, rzeźba artysty Georga Zimmermanna, 1645
kościół Katarzyny Aleksandryjskiej w Spytkowicach
https://sdm.upjp2.edu.pl/dziela/sw-lukasz-ewangelista

Nie mamy w kolekcji namalowanowanego przez Jakuba Jordaensa wspaniałego Łukasza Ewangelisty piszącego pięknie swoją Ewangelię, którego jeden ze współczesnych kolekcjonerów kupił na aukcji w Wiedniu w grudniu pięć lat temu – ale mamy wszyscy miłujący Jezusa przepiękny tekst Łukasza do słuchania i czytania dostępny 24 godziny na dobę. Nic tylko brać i czytać albo słuchać. I karmić się Bożym Słowem spisanym przez Łukasza. Razem ze słodyczą Jezusa jest to pokarm, który daje nam siłę na każdy dzień i pomaga każdego dnia na nowo rozumieć świat w którym żyjemy aby przybliżać nas z każdą godziną do świata, za którym tęsknimy i którego tak bardzo pragniemy – świata pełnego obecności Jezusa w każdym sercu i każdym człowieku. To byłby prawdziwy raj…mój teofilu

18 października 2024

Utkana z jasności pod stopami kościoła

Tytuł, który wpisałam jest połączeniem tytułów dwu pięknych i niezwykłych książek o Klarze Offreduccio, świętej Kościoła, która została kanonizowana prawie nazajutrz po śmierci, bo w dwa lata po niej.

Santa Clara, Simone Martini

Klara ciągle fascynuje. W Europie pojawiło się bardzo wiele nowych książek na jej temat, bardzo wnikliwie badają w świetle źródeł jej przesłanie i radykalizm jej wyboru, który przecież był w tamtych czasach czymś zupełnie nowym i – śmiało możemy powiedzieć, że rewolucyjnym, bo owszem benedyktynki powstały wcześniej i nawet św. Dominik wcześniej założył zgromadzenie mniszek w Prouilhe, ale Klara miała niespełna 18 lat kiedy w Niedziele Palmowa przyjęła habit z rak Franciszka i była to jej indywidualna inicjatywa. Zaraz za nią poszły niektóre jej przyjaciółki a w końcu nawet jej siostra i matka. To było niezwykłe wydarzenie na tamte czasy.

Co więcej – pierwszy klasztor w Krakowie powstał jeszcze za życia Klary, bo księżna bł. Salomea sprowadziła klaryski z Pragi. Klasztor praktycznie cały czas działa i obecnie są w nim 33 siostry – jak podaje historia w średniowieczu kiedy klasztor powstał mniszek było dwa razy tyle, więc widzimy, że ciągle są kobiety, które żyją z dala od świata, zupełnie zamknięte i odgrodzone od świata kratą, a mają swoje niezwykłe miejsce w tym naszym codziennym świecie. Co wiecej – są spełnione, radosne i szczęśliwe. Ja przynajmniej nie spotkałam jeszcze narzekającej czy nieszczęśliwej zakonnicy – i to nie tylko klaryski, a poznałam już kilka zgromadzeń i to klauzurowych.

W Polsce jest około 120 klarysek w sześciu klasztorach, ale są jeszcze klaryski od wieczystej adoracji i tych tez jest trochę oraz klaryski kapucynki. Ogółem wszystkich jest około dwudziestu tysięcy, ale tych żyjących według reguły św. Klary jest na świecie siedem tysięcy.

Pragnieniem Świętej Klary z  Asyżu było, aby siostry pozostawały „zawsze poddane pod stopami świętego Kościoła i ugruntowane w wierze katolickiej i stale zachowywały ubóstwo i  pokorę Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki oraz świętą Ewangelię”. Tymi słowami, wyjętymi z Reguły Świętego Franciszka, kończy ona Formę życia napisaną dla wspólnoty z San Damiano. Siostry dążąc do realizacji powołania do życia ewangelicznego, mają posłusznie poddać się rozeznaniu i decyzjom Kościoła.

Po 25 latach od momentu publikacji została przetłumaczona na język polski książka Marii Pii Alberzoni Chiara e il papato, Milano 1995. Tłumaczenia podjęły się dwie siostry św. Klary – s. Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap i s. Paulina M. Kaczmarek OSC. Pozycja ta stanowi do dzisiaj platformę odniesienia w kwestii wzajemnych relacji pomiędzy św. Klarą z Asyżu i hierarchią Kościoła.

Polski przekład ponadto jest bogatszy o aneks dokumentów, które zostały wymienione czy wskazane przez autorkę w jej pracy. Dla tej kategorii archiwaliów klariańskich jest to pierwsze pełne tłumaczenie na język polski. Tylko ten fakt stanowi o bardzo dużej wartości publikacji przygotowanej przez siostry.

Wierzę, że rodzina franciszkańska, a  szczególnie Drugi Zakon oraz badacze i znawcy tematyki związanej ze św. Klarą z Asyżu, przyjmą z uznaniem i wdzięcznością tę książkę – czytamy we wstępie ks. prof. Marka Chmielewskiego


Piękna dziewczyna z małego miasteczka, która miał odwagę i siłę przeciwstawić się woli rodziny i społeczeństwa. To nie tak, że moda to domena XX czy XXI wieku i tylko obecnie prawdziwe kobiety chcą być eleganckie i ładnie ubrane. Tak samo było w XII wieku. Wtedy tak samo piękne, dobrze urodzone kobiety chciały błyszczeć i ubierać się pięknie. Ojciec Franciszka a raczej Jana Bernardone dostarczał kobietom piękne tkaniny na wspaniałe suknie i stroje i na pewno młodziutka Klara poznała Franciszka. Być może nawet jej się podobał – tego nie wiemy. Wiemy, że kiedy On sam zrozumiał cel i sens swego życia ona poszła jego śladami i obrała jego drogę.
I chociaż historia chrześcijaństwa w swej skarbnicy posiada wiele wspaniałych historii i opowieści, to historia Klary pociągniętej wzorem Franciszka jest chyba najpiękniejszą. A przynajmniej ja nie znam piękniejszej.
Obydwoje młodzi i piękni rezygnują z całej ziemski radości życia, Wkładają habit bo odkryli miłość większą od tej ziemskiej. Miłość nieziemską.
Dla przeciętnego śmiertelnika jest to na pewno trudne do zrozumienia. zrezygnować ze wszystkich luksusów, wylegiwania się w łóżku, czy w wannie i wybrać surowy, zdyscyplinowany styl życia. Wiem, że ja bym tak nie potrafiła, dlatego Klara nieustannie jest moją fascynacją i każdego roku na nowo ją odkrywam kiedy jest w kalendarzu.
Siostry klaryski, których przecież w Europie coraz mniej to prawdziwie dzielne i mężne kobiety – podobnie jak wszystkie kobiety, które wybrały życie za kratą.
Ale jest takie powiedzenie, że klasztory klauzurowy w Polsce, Europie na świecie są piorunochronami. Dlatego pamiętamy, że okupant jeśli chciał zniszczyć naród – likwidował klasztory szczególnie klauzurowe – tak było w Polsce w czasach zaborów, podczas okupacji, w latach stalinowskich czy we Francji kiedy kraj ogarnęło szaleństwo rewolucji z 1789 roku.


Według statystyk opublikowanych przez Watykan, ubogie siostry św. Klary prowadza na świecie 549 klasztorów, w których żyje i pracuje ponad siedem tysięcy mniszek. Główny klasztor zakon znajduje się w Asyżu. W Polsce również jest kilka klasztorów – najbardziej znany to u św. Andrzeja w Krakowie i w Starym Sączu oraz w Zawichoście i Sandomierzu ale są jeszcze inne.
Jest jeszcze druga gałąź klarysek nazywana Klaryski Kapucynki od wieczystej adoracji i te prowadzą 156 klasztorów a sióstr jest ponad dwa tysiące. Jest jeszcze grupa sióstr żyjąca według Reguły Świętej Klary ale nieco zreformowanej i tych też jest trochę.

Dokładnie o tym informują same klaryski na swojej stronie


To nie są wielkie liczby. Ale nie dziwi nas to – łatwiej chyba dziewczynie młodej pójść dziś do klasztoru, z którego może wychodzić – może być nauczycielką, pielęgniarką a w klauzurze chociaż życie nie jest monotonne ale jest na pewno dużo trudniejsze.
Ale to refleksje z zewnątrz. Musze powiedzieć, że jeszcze nie spotkałam w swoim życiu – jak juz wspomniałam – niegrzecznej, nieuprzejmej czy złośliwej zakonnicy – a odwiedziłam sporo klasztorów, bo są to fascynujące miejsca. w naszych czasach jest wiele uroczystości i sporo możliwości aby wejść do klasztoru – nie tylko Cracovia sacra, ale zdarzyło mi się być parę razy na ślubach i to jest rzeczywistość wyjątkowa. Jasne – codzienność na pewno różni się od święta, a ja ją widziałam w świątecznych okolicznościach, ale to nie zmienia faktu, że przecież nikt nikogo nie trzyma w zakonie za kare ani na siłę. To już nie te czasy – więc pisanie takich tekstów mija się z celem.
Wróćmy jednak do Klary. Ona tu dzisiaj jest Panią i pięknym wzorem.
Czy ta dziewczyna sprzed ośmiuset lat może jeszcze czymś porywać współczesne wytatuowane młode dziewczyny z kolczykiem w nosie i w poszarpanych dżinsach?


To zależy co porywa takie dziewczyny. Jeśli porywa jest tańcząca na scenie 35 – letnia barbie, która nie wstydzi się występować w skąpym obszytym cekinami body i zachowywać infantylnie na oczach świata i chwalić ciągle nowym partnerem, to na pewno nie zafascynuje ich Klara.
Ale jeśli te dziewczyny miały w swoim krótkim życiu doświadczenie spotkania Prawdy, taka różówo-niebieska barbie będzie dla nich tylko atrapą i podróbką i bez względu na to ilu ma fanów na świecie – nie będziemy jej słuchać, Bo jej się po prostu nie da słuchać. No, ale ja już nie jestem nastolatką – jestem dojrzała kobieta, która poznała prawdę. Może jedna piosenka, jeszcze z początków kariery Romeo i Julia była możliwa, ale reszta – czym tu się fascynować? No, nie ma czym. Barbie i fajerwerki, które szybko gasną jak w noc sylwestrową – a ona jest tylko raz w roku.

Wiec Klara żyje. Widziałam to wczoraj. Jej duch żyje. W maleńkim kościółku jednym z najstarszych w Krakowie cudowna uroczystość, niezwykle wzruszająca, bo przecież siostry w swoje święto były bardzo szczęśliwe i to szczęście nie tylko z nich emanowało ale rozlewało się na wszystkich obecnych. Nigdy jeszcze nie słyszałam aby tak pięknie śpiewały. Jezeli spiew jest głosem aniołów to wczoraj były tam całe zastępy aniołów i to nie tylko te wymalowane ale unosiły się aż hen, ku obłokom wraz z dymem kadzidła.

Kościół św. Andrzeja to prawdziwa perełka architektury. Z zewnątrz nikt nie podejrzewa wspaniałego barokowego wnętrza. Jak zawsze wrażenie robi wspaniała ambona w kształcie łodzi – niestety nieużywana – a szkoda oraz niezwykłe malowidła na sklepieniu kościoła. Ołtarz główny jest obecnie remontowany, ale widziałam go wiele razy, wiec go znam – na pewno po remoncie zajaśniej nowym blaskiem i będzie olśniewał na nowo.

Utkana z jasności – Chiara Offreduccio di Favarone – tak mówi o niej jej włoski wielbiciel Marco Bartoli w swej nowej książce, którą wydało w Polsce wydawnictwo Serafin. Jej Imię Klara – dopowiedziała już wcześniej polska pisarka zafascynowana jej postacią w pięknej książce, która miała w Polsce kilka wydań, a w tej chwili jest niedostępna.

Utkana z jasności – taka była Klara. Cała jaśniała blaskiem Boga i Jego światłem. Zupełnie tak, jak ją określił Ojciec Święty Jan Paweł II.

zdjęcie: Ojciec Święty Jan Paweł II pozdrawia pielgrzymów przybyłych do Asyżu.
https://umbrianotizieweb.it/…/23582-assisi-e-wadowice…

Tak też widzi Klarę z Asyżu Ojciec Święty Jan Paweł II kiedy wskazuje ją jako wzór kobiety, która wszystko oddała Chrystusowi. Co więcej, nowoczesnej kobiety. Kobiety z wizją, która wie, co jest najważniejsze w życiu i za Kim warto pójść bo sama poszła za Blaskiem prawdy.

Kościół św. Andrzeja w Krakowie, który król Łokietek oddał klaryskom i od ok. 1316 miejsce gdzie przeniosły się klaryski ze Skały pod Krakowem po śmierci Salomei

Dzisiejsza rocznica jest dla was okazją do refleksji nad charyzmatem właściwym u powołaniu klarysek. Charyzmat ten to przede wszystkim powołanie do życia według wzoru ewangelicznej doskonałości, w nieustannym odniesieniu do Chrystusa, który jest jedynym prawdziwym programem życia. Czyż nie jest to wyzwanie dla współczesnych ludzi? Jest to propozycja alternatywna wobec poczucia niespełnienia i powierzchowności współczesnego świata, który często sprawia wrażenie, jakby zatracił własną tożsamość, ponieważ zapomniał, że został zrodzony przez Miłość Boga i że Bóg pragnie, by się z Nim złączył w wiecznej komunii.

Wspaniałe wnętrze kościoła – dzieło Baltazara Fontany

Wy, drogie klaryski, naśladujcie Pana w wymiarze oblubieńczym, odnawiając tajemnicę płodnego dziewictwa Maryi Panny, Oblubienicy Ducha Świętego, kobiety spełnionej. Niech obecność waszych klasztorów, bez reszty oddanych życiu kontemplacyjnemu, będzie także w dzisiejszych czasach „znakiem oblubieńczego serca Kościoła* (Verbi Sponsa, 1), które przepełnione jest tak żarliwym pragnieniem Ducha, iż bezustannie modli się o nadejście Chrystusa Oblubieńca (por. Ap 22,17).

Dzisiaj, gdy znów potrzebny jest wysiłek dążenia do świętości, św. Klara daje nam też przykład pedagogii świętości, która żywi się nieustanną modlitwą i prowadzi człowieka do kontemplacji Oblicza Bożego, szeroko otwiera serce na działanie Ducha Pańskiego, który przemienia całego człowieka, umysł, serce i czyny zgodnie z wymogami Ewangelii.

Jest moim najgorętszym życzeniem, wspartym modlitwą, aby wasze klasztory, odpowiadając na powszechną we współczesnym świecie potrzebę duchowości i modlitwy, nadal proponowały trudną drogę pełnego i autentycznego doświadczenia Boga w Trójcy Świętej Jedynego, które byłoby promieniowaniem Jego obecności, niosącej miłość i zbawienie.

Niech was wspomaga Maryja, Dziewica słuchająca. Niech wstawiają się za wami św. Klara oraz święte i błogosławione waszego zakonu.

Zapewniam o serdecznej pamięci was, drogie siostry, i wszystkich, którzy razem z wami mają udział w łasce tego doniosłego jubileuszu. Wszystkim z serca udzielam specjalnego Apostolskiego Błogosławieństwa.

Tak pisał Ojciec Święty Jan Paweł II w liście do klarysek czyli duchowych córek świętej Klary w sierpniu 2003 roku w 750 rocznicę śmierci świętej Klary z Asyżu.

W tym roku więc a dokładnie dzisiaj mamy 770 rocznicę śmierci pięknej Klary. Jest wzorem dla klarysek i innych zakonnic, ale to nie znaczy, ze nie jest wzorem i nie może być wzorem dla każdej kobiety, która chciałaby zajaśnieć blaskiem prawdy. Każda kobieta chce przecież błyszczeć i być utkana z jasności prawdy, więc Klara jest wspaniałym przykładem jak można zajaśnieć blaskiem – zbliżamy się powoli do największej jasności, która nas rozjaśnia i oświetla blaskiem prawdy i piękna. Bożego piękna.

Utkana z jasności. Z jasności i blasku Boga. Tak jak jej piękne imię Klara czyli jasna.

Cały piękny list Ojca Świętego

http://www.klaryski.opw.pl/Czyt-D-JPII-2.html

Dzisiaj znowu Ojciec Święty Jan Paweł II kieruje do nas wszystkich promienne słowa świętej Klary, które ona napisała w liście do swej siostry Agnieszki z Pragi

Do każdej z was Klara kieruje słowa, napisane do Agnieszki z Pragi: „Zaprawdę jesteś szczęśliwa! Dopuszczona zostałaś do tej świętej uczty, abyś każdym włóknem twego serca przylgnąć mogła do Tego, którego piękno wielbią nieustannie błogosławione zastępy niebieskie* (4 List do Agnieszki, 9).

zdjęcie: Ojciec Święty Jan Paweł II pozdrawia pielgrzymów przybyłych do Asyżu.

https://umbrianotizieweb.it/…/23582-assisi-e-wadowice…

W liście do swojej córki duchowej, Święta Klara napisała o Chrystusie jako o bezchmurne niezachmurzonym lustrze i tak namawiała córkę: Patrz w to lustro codziennie i dobrze studiuj swoje odbicie, abyś mogła przyozdobić siebie, umysł i ciało, otulającym szalem wszelkiej cnoty… W tym lustrze odbija się również błogosławione ubóstwo, święta pokora i niewysłowiona miłość. Z łaską Boga całe lustro będzie twoim źródłem kontemplacji.

Słowa pełne uroku i prawdy. myślę, że my tez powinniśmy pójść za ponadczasową radą Świętej Klary i wpatrywać się w to najpiękniejsze i przejrzyste, niczym niezachmurzonym lustro, w którym zawsze będziemy widzieć kochającego nas Oblubieńca i Pana.

Sami święci odzwierciedlają Chrystusa, patrząc na Niego i odnajdując w Nim swoje prawdziwe człowieczeństwo. Dlatego obrazy maja moc kształtować ludzi ku dobru i ku Bogu – i takie było zadanie sztuki – to była wielka odpowiedzialność moralna wobec odbiorcy – artysta bowiem odbija się w dziele. Spokój i piękno portretów Klary musiało żyć najpierw w duszy artysty.


St Clare and St Elizabeth of Hungary
1320-25
Fresco, 215 x 185 cm
Cappella di San Martino, Lower Church, San Francesco, Assisi

Florenckie przysłowie renesansowe głosiło, że każdy artysta maluje siebie dobrze, dlatego Michał Anioł powiedział, że artysta, który podejmuje się przedstawiania Chrystusa lub świętych, musi dążyć do tego, aby być świętym. Wszyscy możemy zostać przemienieni przez codzienne zwracanie się do Chrystusa w Piśmie Świętym i Liturgii, abyśmy również mogli odzwierciedlać Obraz, na który zostaliśmy stworzeni i do którego mamy się upodobnić.





Dominik czyli łaska słowa

Dominik czyli łaska słowa to tytuł polskiego wydania książki francuskiego dominikanina Guy Bedouelle’a OP. (…)

Fra Angelico
Muzeum San Marco we Florencji, dawny konwent dominikanów dokładny opis całego obrazu na stronie https://www.liturgia.pl/Chrystus-wyszydzony-i-sw-Dominik/

Każdego roku w dzień świętego Dominika przymierzałam się do niej na nowo, ale nigdy nie przeczytałam całej. Czytałam po jednym rozdziale. I dzisiaj tak samo. Tak więc Dominik ciągle pozostaje moją fascynacją i wielką tajemnicą. Nie skończę jej dzisiaj na pewno, bo dzień już nieco krótszy, chociaż wakacje, a oprócz czytania nawet bardzo ciekawych książek jest jeszcze codzienne życie i obowiązki – nawet jeśli są wakacje.

Tak więc Dominik pewnie będzie mnie fascynował do końca moich dni, a myślę, że tak będzie już po wieczne czasy. Nie będę zatem pisać kim był i kim jest, bo na ten temat napisano już setki rozpraw i tomów w wielu językach.

Fra Angelico, Święty Dominik
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sangelico,_cristo_deriso_1440-1441.jpg https://info.dominikanie.pl/2014/02/fra-angelico-i-gloszenie-slowa-poprzez-piekno/

Książka ojca Guy Bedouelle’a znakomicie opisuje sytuację zachodniej Europy i Kościoła w XII wieku. Kryzys był chyba podobny do naszego a może nawet większy. I nagle ten młody człowiek, podobnie jak potem święty Franciszek czyli Jan Bernardone z Asyżu – odmienia nie tylko swój kraj, ale odmienia oblicze Europy. Zewsząd ciągną do niego młodzi mężczyźni i chcą go naśladować. Myślę, że to dlatego, że jaśniał światłem Chrystusa.

To jest fresk na ścianie celi 7 klasztoru San Marco we Florencji. Kontemplacyjna powściągliwość fresków San Marco nigdzie nie jest lepiej zilustrowana niż w Naigrywaniu się z Chrystusa. Zamiast malować upokorzenia Chrystusa w całej ich przemocy w złożonym dziele narracyjnym, są one zredukowane do serii symboli ikonograficznych. Robiąc to, Angelico czerpał z ustalonych precedensów trecento – piszą znawcy niezwykłego malarstwa Fra Angelico
W pokoju o prostych ścianach Chrystus siedzi na podwyższeniu w świetlistej białej szacie i tunice. Wielka płyta białego marmuru pod Nim dodaje aury promiennej bieli, która Go otacza. Ma zawiązane oczy, a na głowie koronę cierniową. Za Nim wisi prosty fryz, ekran, na którym namalowane są emblematy Jego upokorzeń: głowa plującego żołnierza, ręce policzkujących, ręka i kij wbijające mu ciernie w głowę. Na niskim stopniu przed obrazem siedzą Matka Boża i św. Dominik. Żaden z nich nie zwraca się do Chrystusa, lecz siedzi zwrócony do Niego plecami w pozycjach intensywnej medytacji – głębi medytacji, którą freski miały pomóc osiągnąć każdemu mnichowi. Z Fra Angelico pracował przy tym fresku jego uczeń Benozzo Gozzoli.

Dominika dziś sławimy, który życiem Panu służył. Bogu w Trójcy jedynemu chwała cześć i uwielbienie. A przyczyna Dominika niechaj niebo nam otworzy! – taką pieśń zaintonował dzisiaj organista na wejście.

Święty Dominik, Claudio Coello 1681https://collections.mfa.org/objects/32014

Wierzę, że przyczyna Dominika niebo nam otworzy!

Ale wróćmy do książki, bo o niej chciałam parę słów powiedzieć

BALASSI, Mario
The Virgin and Child Appear to St Dominic
1656
Oil on canvas, 190 x 145 cm
Museo Civico, Prato

Dominik de Calaruega ssał mleko świętych pism pisze Autor wprowadzając nas w świat Dominika. Już w pierwszym zdaniu słyszymy więc, że czytał Biblię od dzieciństwa. I nie dziwi nas to – w końcu w jego czasach, jedynym tekstem pisanym była Biblia. Co więcej – czytanie Słowa Bożego – jak pisali ojcowie Kościoła – było pożywieniem chrześcijan. Pamiętajmy, że są to czasy kiedy nikt nie praktykował cotygodniowej Komunii Świętej, a tym bardziej codziennego jej przyjmowania. Dopiero Sobór Trydencki prawie 30 lat po reformacji zalecił częste przyjmowanie komunii Świętej, najlepiej codziennie, ale ciągle było to jeszcze teorią.

Człowiek ten żył w bliskiej zażyłości ze Słowem Bożym. Podnosił od czasu do czasu oczy znad księgi, którą rozważał, skraplając ją łzami i głęboko wzdychając, dyskutował, sprzeczał się i walczył, albo przeciwnie, słuchał i czekał: tak opisuje go późniejsza relacja, zachwycająco zilustrowana przez jeden z najbardziej znanych fresków Fra Angelico – pisze Autor o Dominiku w drugim akapicie.

W perspektywie Ewangelii widział również świat. Aby rozpoznać potrzeby swego czasu, rzucał wokół siebie spojrzenie oświecone Ewangelią. Pierwszym krokiem była niewątpliwie kontemplacja: Dominik odkrywał świat stworzony, który jest dobry, szedł ku światu już odkupionemu, lecz smucił się, widząc, że jest on jeszcze zbłąkany, zagubiony i nieszczęśliwy, gdyż nie wprowadził w czyn Słowa Życia.

Guido Reni, The Glory of Saint Dominic/Chwała św. Dominika
Fresco
Basilica San Domenico, Bologna
inna wersja Glorii Dominika artysty Giovanniego Battisty Tiepola
https://philamuseum.org/collection/object/102045

Jaki świat odkrywa Dominik, (…) kiedy w długich podróżach przemierza Europę, towarzysząc swemu biskupowi lub zabiegając o fundacje – jaki świat odkrywa, aby go ukryć „w sanktuarium swego współczucia”? Dominik zdaje się znajdować odpowiedź na potrzeby swego czasu, można powiedzieć: na każde wezwanie swego wieku. Znajduje ją w Ewangelii i w tradycji.

AGiambattista Tiepolo, San Domenico in gloria 1723 https://www.gallerieaccademia.it/san-domenico-gloria
i w tym samym muzeum Dominik z różańcem https://www.gallerieaccademia.it/istituzione-del-rosario
jak widzimy tytuł obrazu to instituzione del rosario/ ustanowienie różańca
– tłumacząc dosłownie instytucja różańca, no bo czyż różaniec nie jest instytucją?
Jest. Najlepsza instytucją – do nieba!
Malarzowi jednak chodzi o różaniec, który jest według Dominika ideą
ideą, którą wprowadzamy w czyn i która nas zaprowadzi do Maryi i Jezusa
– według legendy ta idea wyszła właśnie od Maryi.
A zatem różaniec – nasza najlepsza idea, którą wcielamy w czyn i najlepsza instytucja, lepsza od najlepszego banku. Nigdy nie upadnie – i my nie upadniemy żyjąc ideą różańca.

Nie ma innej odpowiedzi na potrzeby czasu. Nie tylko w XII wieku, XIII wieku ale również w XXI wieku.

 Panie, co będzie z grzesznikami? – wołał Dominik na modlitwie. To pytanie ciągle zadajemy. Jezus przyszedł aby szukać zagubionych i aby leczyć z grzechu. Po to przyszedł, dlatego cierpiał i umarł Dziś przecież wcale nie jest łatwiej wyjść ze swego małego, bezpiecznego świata i głosić Dobrą Nowinę o miłości Boga do każdego człowieka.

ANGELICO, Fra
Crucifixion with Mourners and Sts Dominic and Thomas Aquinas (Cell 37)
1441-42
Fresco, 213 x 165 cm
Convento di San Marco, Florence
Fra Angelico namalował Ukrzyżowanie Chrystusa ze św. Dominikiem w siedmiu celach. To jest największe. Dziś w tym miejscu jest muzeum i można ten klasztor podominikański w którym żył i malował Fra Angelico zwiedzać.

Misja Dominika zrodziła się właśnie z obawy o grzeszników – o tych wszystkich, którzy szli za różnymi błędnymi naukami i ideologią – powiedzielibyśmy dzisiaj – głównie albigensów i waldensów czyli ludzi, których błędne mniemania uwiodły i nie uznawali już niektórych prawd wiary, nie potrzebowali Mszy Świętej czy sakramentów – tak jak wielu ludzi dzisiaj, chociaż nie nazywamy ich ani waldensami ani albigensami. I Dominik uznał, że musi im pomóc odkryć prawdę. Nie znał przecież encykliki Świętego Jana Pawła II Veritatis splendor, czyli Blask prawdy. On znał prawdę – jedyną Prawdę czyli Prawdę Ewangelii. Żył tą prawdą i dlatego pytał Boga Panie co będzie z grzesznikami, bo chciał tych wszystkich pogubionych ludzi i odłączonych od Chrystusa na nowo do Niego doprowadzić. Troszczył się o ich życie wieczne, nie tylko o życie doczesne i to, czy mają pełny żołądek.

ANGELICO, Fra
Crucifixion with St Dominic (Cell 17)
c. 1442
Fresco, 155 x 80 cm
Convento di San Marco, Florence
według współczesnych historyków sztuki współtwórca niektórych fresków w tym tego Ukrzyżowania był Benozzo Gozzoli gdyż fresk został namalowany w ciągu dwu dni, co dla jednego człowieka – i to jeszcze zakonnika, którego obowiązują pewne reguły raczej było niemozliwe.

Miłość Boża – prawdziwa miłość jako postawa ma właśnie taki wymiar – wymiar troski o człowieka. Być chrześcijaninem, być katolikiem to kochać człowieka, który się pogubił, zaplątał życiowo i skomplikował sobie życie przez grzech. Dominik wiedział, że jedyne lekarstwo jest w Chrystusie. I dlatego płonął takim ogniem, aby ratować świat zastany i widziany przez niego. Ale wiedział też, że nie może zapalać ten, kto sam nie płonie. Dlatego płonął gorącą miłością do Boga i do człowieka, nawet grzesznego, aby go wydźwignąć z grzechu.

I taki był początek. A potem było 800 lat historii i mamy dzień dzisiejszy. Synowie i córki Świętego Dominika dalej jaśnieją na kulturalnej mapie nie tylko Krakowa, Polski, Europy ale również świata. Jego gorący duch, ożywia dalej młodych ludzi, którzy chcą iść jego śladami. Może nie jest ich tak wielu jak kiedyś, ale wiatr wieje tam gdzie chce i niezbadane są wyroki Boskie, i nie wiemy jakie cuda jeszcze zobaczymy, bo głód współczesnego człowieka, który w sobie niesie jest gigantyczny, że nie powiem wilczy. I tak jak kiedyś Dominik wiedział, że ten głód może zaspokoić tyko Chrystus dziś dalej nie ma innego pokarmu – i chociaż nie ma Dominika – jest Chrystus. Na wyciagnięcie ręki i otwarcie serca. Trzeba tylko chcieć się do Niego zbliżyć! Albo paść przed nim na kolana. Albo na twarz. Różne są możliwości – jak to już ponad 800 lat temu uczył Ojciec Dominik.

Zakończę słowami z pieśni, którą organista pięknie zaśpiewał na zakończenie uroczystej celebry w dniu dzisiejszym.

Dominik święty kościół łaskami uprzywilejował tym, którzy wiernie służą Pannie Świętej bez grzechu poczętej.

Gorące życzenia dla Ojców Dominikanów w ich patronalne Święto – aby w myśl Świętego Założyciela nie tylko sami płonęli ale zapalali innych miłością do Chrystusa. I aby – tak jak Dominik na uroczym obrazku Sandra Botticellego – stąpając po ziemi – prawą ręką, którą rozdają Chleb Pański i Anielski nie tylko dotykali nieba, ale zawsze na niebo wskazywali.

Święty Dominik, Sandro Botticelli czyli Alessandro da Mariano di Vanni di Amedeo Filipepi (1445-1510) (obraz jest w Ermitażu, więc ze względu na wojnę i sankcje nie wklejam linku muzeum)

Myślę, że to ważny rok nie tylko dla dominikanów w Polsce i na świecie ale dla całego Kościoła bo w tym roku 13 lipca minęło 790 lat od kanonizacji Dominika przez papieża Grzegorza IX w 1234 roku.

8 sierpnia 2024

Blask prawdy

31 lat od ogłoszenia encykliki Świętego Jana Pawła II – Veritatis splendor czyli Blask prawdy. Czy ją znamy? Blask prawdy bowiem istnieje we wszystkich dziełach Stwórcy – czytamy – szczególnie zaś w człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo Boga.

***

15 rok pontyfikatu, kiedy została wydana encyklika Veritatis splendor 
https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/rok-15-jubileusz-pontyfikatu

6 sierpnia 2023, dla Grupy Marsz papieski na FB

Blask prawdy czyli Veritatis splendor to encyklika Ojca Świętego Jana Pawła II ogłoszona miastu i światu 6 sierpnia 1993 roku w Święto Przemienienia Pańskiego. Widzimy więc, że wczoraj minęło dokładnie 30 lat. Mamy nowe pokolenie, pokolenie trzydziestolatków, ale czy całe to pokolenie żyje w Blasku prawdy?

Pope John Paul II (1920 2005) speaking at Maynooth College in County Kildare, during his visit to Ireland, 1st October 1979. (Photo by Colin Davey/Getty Images)

Wczoraj papież Franciszek przekazał nam wszystkim przesłanie, że mamy jaśnieć. Jaśnieć blaskiem Chrystusa. Tak pięknie jak On zajaśniał w dzień Przemienienia. Ale jaśnieć będziemy tylko wtedy jeśli będziemy żyć w blasku Prawdy. Prawdy Bożej. Prawdy Chrystusowej. On sprawia bowiem, że człowiek żyjący w Prawdzie jaśnieje. Błyszczy w tym świecie. Tak jak błyszczał Jan Paweł II i olśniewał cały świat. Nikt wobec Jego blasku nie zostawał obojętny. I świat się odmieniał, bo Jego blask, który był blaskiem Prawdy Chrystusowej odmieniał ludzi.

Kalwaria Zebrzydowska 19 sierpnia 2002 roku,
ostatni dzień ostatniej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny i zawierzenie Maryi
(zdjęcie ze strony Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej)
https://kalwaria.eu

Po trzydziestu latach encyklika Veritatis splendor nabrała jeszcze większej mocy i jej treść jeszcze bardziej przynagla nas wszystkich abyśmy żyli w Prawdzie. A cóż to jest prawda? – świat zdaje się na nowo znowu zadawać Piłatowe pytanie i umywać ręce.

Prawda to droga Ewangelii. To sposób na życie. Ten sposób i ta droga, którą pokazał Chrystus. To On mówi/ł Ja jestem drogą… Świat pokazuje drogi, którymi można kroczyć i które można wybierać, ale tylko Chrystus sam jest Drogą. Tylko ten, kto wejdzie przez tę Bramę, Którą jest Chrystus zajaśnieje jak On. To jest cudowne przesłanie tej encykliki. Oczywiście ta droga nie jest łatwa, ale jak mówi Jezus Jego brzemię jest lekkie a Jego jarzmo nie jest ciężkie. I chociaż wszystkie encykliki Ojca Świętego są ważne, to ta jest najważniejsza.

Bo w blasku Prawdy wszystko się zaczyna i kończy. I w blasku Prawdy wszystko widać najwyraźniej. Prośmy dzisiaj Chrystusa Przemienionego aby za wstawiennictwem Ojca Świętego Jana Pawła II Wielkiego opromieniał nas swym blaskiem. Blaskiem Prawdy, abyśmy jaśnieli w tym świecie, który ciągle powtarza pytanie Piłata: cóż to jest prawda? Jaśniejąc blaskiem Prawdy Chrystusa dajemy odpowiedź. Aby jednak odpowiedź była czytelna sami musimy jaśnieć. A możemy jaśnieć poznając Prawdę na gruncie wiary, która prowadzi nas do rozumnego/rozumowego poznania Prawdy. Bożej Prawdy.

Ciemności błędu i grzechu nigdy jednak nie zdołają do końca zgasić w człowieku światła Boga Stwórcy. W głębi serca stale tęskni on za absolutną prawdą i pragnie w pełni ją poznać, czego wymownym dowodem są niestrudzone poszukiwania, jakie człowiek prowadzi na każdym polu i w każdej dziedzinie. Jeszcze dobitniej tego dowodzi jego poszukiwanie sensu życia. Rozwój nauki i techniki bowiem, choć stanowi wspaniałe świadectwo inteligencji i wytrwałości człowieka, nie odpowiada jeszcze na ostateczne pytania religijne ludzkości, ale raczej jest dla niej bodźcem, by podjąć najboleśniejsze i rozstrzygające zmagania, które toczą się w sercu i sumieniu – pisze Ojciec Święty.

I zaraz wyjaśnia, Kto jest Światłem świata i narodów

Jezus Chrystus, „światłość narodów”, rozjaśnia oblicze swojego Kościoła, posłanego przezeń na cały świat, aby głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16, 15) 
Dzięki temu Kościół, Lud Boży pośród narodów3
świadom nowych wyzwań historii i ludzkich wysiłków w poszukiwaniu sensu życia, przynosi wszystkim odpowiedź, której źródłem jest prawda Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Zawsze żywa pozostaje w Kościele świadomość, że ma on „obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie
.

Jak poznać to wspaniałe Światło świata?

Aby umożliwić ludziom to „spotkanie” z Chrystusem, Bóg dał im swój Kościół. Istotnie, „Kościół temu jednemu pragnie służyć, ażeby każdy człowiek mógł odnaleźć Chrystusa, aby Chrystus mógł z każdym iść przez życie.

Również człowiek współczesny winien zwrócić się na nowo do Chrystusa, aby uzyskać od Niego odpowiedź na pytanie, co jest dobrem, a co złem. To Chrystus jest Nauczycielem, Zmartwychwstałym, który ma życie w sobie i pozostaje zawsze obecny w Kościele i w świecie. To On otwiera wiernym księgę Pisma i objawiając w pełni wolę Ojca, naucza prawdy o postępowaniu moralnym. Jako źródło i szczyt ekonomii zbawienia, Alfa i Omega ludzkich dziejów (por. Ap 1, 8; 21, 6; 22, 13), Chrystus objawia kondycję człowieka i pełnię jego powołania. Dlatego „człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie «przyswoić», zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym.

Encyklika jest skierowana do biskupów, bo to oni są następcami apostołów i nauczycielami świata, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy ją przeczytali. Ja przeczytałam. I zachęcam wszystkich. Jeszcze wakacje, pogoda również sprzyja lekturze. To wspaniały tekst. Olśniewający jak każdy każdy tekst Ojca Świętego Jana Pawła II. Po lekturze Jego słów zawsze jesteśmy bogatsi w mądrość i blask Prawdy, która z nich emanuje. I czujemy się tak jak opisywała Teresa z Avila w Zamku – zupełnie jakbyśmy weszli do następnej olśniewającej jasnością i blaskiem komnaty tego najwspanialszego zamku, jaki istnieje w naszym świecie.

Serdecznie zapraszam!

Całość na stronie watykańskiej w języku polskim, łacińskim i w dziewięciu najważniejszych językach europejskich:

https://www.vatican.va/content/john-paul-ii/pl/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_06081993_veritatis-splendor.html

Jan Paweł II i góry

Karol Wojtyła przyszły papież Jan Paweł II swoją młodość spędził w polskich górach. Był alpinistą i nie przestał nim być nawet jako papież w Rzymie. Jan Paweł II miał bardzo szczególną relację z górami, wręcz intymną, bo one zbliżały Go jeszcze bardziej do Boga podczas wędrówki na wysokich graniach, na nartach czy podczas chwil zadumy i podziwu nad pięknem przyrody, która w górach jest szczególnie urzekająca.

Jego fascynacja Doliną Aosty /Valle d’Aosta wśród alpejskich szczytów sięga 1986, kiedy przyjechał tam z wizytą duszpasterską. Potem spędzał wielokrotnie wakacje i wypoczywał. Zarówno jego ciało jak i dusza.

Od tego czasu większość wakacji spędził w małej wiosce Introd, a 8 września 1986 roku wspiął się na szczyt Monte Bianco: Co to za wspaniałe poczucie, patrzeć na świat z góry, i wspólnie kontemplować tę wspaniałą panoramę z perspektywy!

https://www.agenziacomunica.net/2020/08/27/nel-centenario-della-nascita-di-papa-wojtyla-un-libro-ricorda-la-visita-in-polonia/
Monte Bianco
Jan Paweł II na lodowcu Adamello w Trentino, gdzie odprawił mszę świętą
https://archivio.quirinale.it/aspr/fotografico/PHOTO-002-006331/presidente/alessandro-pertini/il-presidente-della-repubblica-sandro-pertini-e-papa-giovanni-paolo-ii-insieme-sulle-cime-adamello#n

Mamy obowiązek pamiętać tego niezwykłego człowieka, który poświęcił swoje życie dla pokoju na świecie (…) Jan Paweł II kochał góry, bardzo lubił jeździć na nartach, był świetnym narciarzem. Jego obecność w Górach Trydentu, które są dziedzictwem całej ludzkości, wspomina do dziś wiele osób – powiedział na wernisażu w Krakowie w Centrum Jana Pawła II na Białych Morzach Tiziano Mellarini reprezentujący władze autonomicznej prowincji Trentino.

https://dzieje.pl/wystawy/karol-wojtyla-trentino-wystawa-w-krakowskim-centrum-jana-pawla-ii

1 maja 2023

Karol Wojtyła w Trentino

Wystawa jest aktualnie dostępna i można ją obejrzeć w Krakowie w Muzeum Świętego Jana Pawła II Wielkiego na Białych Piaskach, obok Sanktuarium Świętego Jana Pawła II.

Wystawa „Karol Wojtyła Trentino”