Teologia patriotyzmu

Jan Paweł II pisał o teologii Ojczyzny w swej ostatniej książce Pamięć i tożsamość, wydanej kilka dni przed śmiercią, która jest jego testamentem dla nas, że

Nauczanie Chrystusa zawiera w sobie najgłębsze elementy teologicznej wizji zarówno ojczyzny, jak i kultury.

Jan Paweł II w swych przemówieniach i homiliach stosunkowo często mówił o miłości do ojczyzny, i był wiernym propagatorem polskości. Należy jednak sobie uświadomić, że znacznie pogłębił on i rozszerzył rozumienie patriotyzmu. Można nawet stwierdzić, że stworzył jego nową, oryginalną koncepcję. Niewątpliwie, w jego wypowiedziach przewija się powszechnie pojęcie patriotyzmu jako postawy przywiązania i miłości do ojczyzny oraz troski o jej dobro i przyszłość

pisze Milena Kindziuk w swojej pracy na temat nowej koncepcji patriotyzmu w ujęciu Jana Pawła II


Jest obecne także rozumienie tej postawy jako chrześcijańskiej cnoty, jak od wieków podkreślano w nauczaniu Kościoła. Już św. Tomasz z Akwinu uznał patriotyzm za tak ważną cnotę, że wyodrębnił ją spośród innych cnót społecznych i określał ją mianem pietas (miłość, oddanie). Tłumaczył, że po Bogu i rodzicach, to właśnie ojczyźnie człowiek zawdzięcza najwięcej: język, tradycję, kulturę, osobowość etniczną, etos”(…)

Przede wszystkim, znaczenie patriotyzmu Jan Paweł II wiązał z niepowtarzalną wartością, jaką ma ojczyzna. O tej wartości ojczyzny pisał tak w książce Pamięć i tożsamość: Ojciec jest tym, który wraz z matką daje życie nowej istocie ludzkiej. Ze zrodzeniem przez ojca i matkę wiąże się pojęcie ojcowizny, które stanowi tło dla terminu ojczyzna(…)
Takie ujęcie pozwala Papieżowi na ścisłe odniesienie Ojczyzny do Ewangelii, w której słowo Ojciec jest przecież kluczowe i występuje najczęściej. Stąd też Jan Paweł II pisał o teologii Ojczyzny. Nauczanie Chrystusa zawiera w sobie najgłębsze elementy teologicznej wizji zarówno ojczyzny, jak i kultury
.
(…)

Gianni Giansanti, fotografia Ojca Świętego z książki „Jan Paweł Wielki” wydanej przez wydawnictwo National Geografic
również w polskiej wersji językowej,
zdjęcie poniżej


Jan Paweł II nie zatrzymał się jednak na samym tylko ojcostwie. Zwracał uwagę, że w Biblii Ojciec przynosi światu „szczególną ojcowiznę, niezwykłe dziedzictwo”, czyni to jednak za pośrednictwem kobiety, która jest matką: „Całe chrześcijaństwo w swym uniwersalnym wymiarze jest tą ojcowizną, w której bardzo znaczący jest udział Matki”. I właśnie Matką jest dla Papieża Ojczyzna. Mówił o tym wprost: To jest moja matka, ta Ojczyzna!
Papież zwracał uwagę na swoją nierozerwalną łączność z narodem, która ma swoje źródło w pochodzeniu od tej samej matki: Ojczyzna jest matką! (…)

Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi: ojczystej ziemi. Czynię tak na początku każdej wizyty duszpasterskiej przez cześć dla samego Stwórcy oraz dla synów i córek ziemi, do której przybywam – podkreślał Jan Paweł II, tłumacząc, że pocałunek złożony na ziemi polskiej ma dla niego sens szczególny: Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską
Jan Paweł II czynił analogie między Matką Ojczyzną a Macierzyństwem Maryi. Gdy przemawiał na Wałach Jasnej Góry, podkreślał, że przybył tu, aby przyłożyć swe pasterskie ucho i usłyszeć jak bije serce Ojczyzny w Sercu Matki. Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia
(…)


Drugim ważnym elementem pojęcia „patriotyzm” w ujęciu Jana Pawła II jest mocne osadzenie w teologii i powiązanie go z Dekalogiem. Tak jak czwarte przykazanie nakazuje czcić ojca i matkę, tak to samo przykazanie wymaga troski o Ojczyznę.

Nowe, oryginalne rozumienie patriotyzmu przez Papieża polega na ścisłej korelacji patriotyzmu i Dekalogu, czyli dwóch, zdawałoby się odrębnych rzeczywistości. Papież wprost mówi, że patriotyzm ma wartość moralną i że wchodzi w zakres czwartego przykazania, które zobowiązuje nas, aby czcić ojca i matkę.
Widać jak bardzo myślenie papieskie jest spójne, jak ściśle wiąże się wywód o Ojczyźnie jako matce i ojcu, by dojść do rozumienia patriotyzmu w kontekście Dekalogu. (…)

Ofarna miłość do Ojczyzny ostatecznie przyczynia się do zbawienia wiecznego. W tym duchu Jan Paweł nauczał, gdy w 1999 roku w polskim parlamencie apelował do świeckich katolików, by nie „rezygnowali z udziału w polityce, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra (Christifdeles laici, 42).
Wraz ze wszystkimi ludźmi mają przepajać duchem Ewangelii rzeczywistości ludzkie, wnosząc w ten sposób swój specyficzny wkład w pomnażanie dobra wspólnego. Jest to ich obowiązek sumienia wynikający z chrześcijańskiego powołania.

Patriotyzm to dla Jana Pawła II troska o wolność, która jest nie tylko dana, ale również zadana. Zaangażowanie w sprawy Ojczyzny musi być tożsame z przestrzeganiem zasad Dekalogu w życiu publicznym, z czego wynika na przykład bezwzględna troska o poszanowanie ludzkiego życia.
Takie ujęcie patriotyzmu w ocenie Jana Pawła II pozwala lepiej zrozumieć postawy poświęcenia życia dla Ojczyzny (…)


Jak zatem widzimy już z tego skrótu – nowością w ujęciu patriotyzmu jest jego teologiczne ujęcie, ścisłe związane z nasza wiarą i naszym przeznaczeniem do Ojczyzny niebiskiej.
Serdecznie zapraszam do lektury tego tekstu objaśniającego ale jeśli ktoś nie będzie miał dostępu, wystarczy wrócić do książki Pamięć i tożsamość Ojca Świętego. Warto znać klasykę – bo dziś z perspektywy ponad dwudziestu lat to już naprawdę klasyka, o której jak widzimy wielu polityków i celebrytów nie ma pojęcia.

Całość opracowania Mileny Kindziuk dostępna w:
Studia Theologica Varsaviensia 2018 oraz on line na miedzynarodowym portalu edukacyjnym i akademickim

https://www.academia.edu


Szczególnie zachęcam do skorzystania z portalu akademickiego – trzeba się zalogować, założyć konto, jak wszędzie część udostępnionych tekstów jest płatna, część bezpłatna.

Przepiękne zdjęcia Ojca Świętego zarówno w tytule(moje ulubione) jak i w tekście wykonał Gianni Giansanti, włoski mistrz fotografii, którego wystawę można oglądać w Zamku Świętego Anioła nad Tybrem samym sercu Rzymu do 30 listopada.

Serce wielkie jak świat

11 sierpnia 2025

Serce wielkie jak świat…- tak o sercu Klary z Asyżu, którą dzisiaj wspomina cały świat katolicki w Kościele, mówił Jan Paweł II do sióstr klarysek.

Serca Klary i jej towarzyszek były wielkie jak świat – jako siostry kontemplacyjne orędowały za cały świat.

Jan Paweł II w Asyżu pozdrawia pielgrzymów

Jest rzeczą konieczną w naszej epoce powtórzenie tego odkrycia, jakiego dokonała św. Klara – mówił Jan Paweł II w improwizowanym przemówieniu do Klarysek w Asyżu 2 marca 1982 roku. Całe życie Klary było Eucharystią – doda Ojciec Święty po latach w liście do klarysek z okazji osiemsetlecia jej urodzin.

Simone Martini, Święta Klara, (niektórzy historycy uważają, że to św. Małgorzata) fresk Asyż
Simone Martini, genialny malarz ze Sieny został nazywany artysta Bożej elegancji.
Dlaczego? Bóg i Jego świat jest piękny i elegancki i to nie tylko na obrazkach.
https://www.youtube.com/watch?v=aLpDq6JyrF4

Dziś mijają 772 lata od dnia jej śmierci i ta dziewczyna jest ciągle żywa i nieustająco młoda. Jest wzorem nie tylko dla trzydziestu klarysek z krakowskiego klasztoru pod Wawelem ale również dla setek klarysek na świecie, a wiemy, że to są zakony klauzurowe – klaryski od św. Klary, klaryski od wieczystej adoracji i klaryski kapucynki, którymi opiekują się franciszkanie kapucyni oraz III zakon świeckich klarysek, które żyją normalnie wśród ludzi, pracują, są mężatkami i wychowują dzieci a czasem wnuki, a wiem o tym bo moja mama należała do żeńskiego świeckiego zakonu św. Franciszka.

Simone Martini, Święta Klara (z lilią) oraz Elżbieta Węgierska, fresk Asyż, 1320-25

W liście do swej córki duchowej święta Klara pisała o Chrystusie jako o niezachmurzonym a raczej przeczystym zwierciadle i zachęcała córkę w ten sposób:

Patrz w to lustro codziennie i uważnie studiuj swoje odbicie, abyś mogła przyozdobić się, umysłem i ciałem, otulającą szatą wszelkiej cnoty. W tym zwierciadle odbijają się również błogosławione ubóstwo, święta pokora i niewysłowiona miłość. Z łaską Bożą całe lustro stanie się dla ciebie źródłem kontemplacji.

Wiemy, że ta osiemnastoletnia dziewczyna nie ukończyła żadnych studiów teologicznych, bo to było niemożliwe w XIII wieku w małym Asyżu. Ale wiedziała, że trzeba się wpatrywać w …lustro. Nie, nie w takie, w którym szukamy odpowiedzi na bajkowe pytanie lustereczko powiedz przecie czy jestem najpiękniejsza na świecie? ale lustro, którym jest nasz Zbawiciel.

Klara na pewno wiele wiedziała o świecie, który przecież aż tak się nie różnił od naszego. Ludzie zawsze byli piękni ale byli też ludzie zepsuci. Wszystko zależy od tego czym ich karmiono i czym się sami karmili. Klara wiedziała, że najwspanialszym portretem na który z rozkoszą może się bez końca wpatrywać jest Jezus. Jej Zbawiciel. Im bardziej się wpatrywała tym bardziej widziała swą niedoskonałość. Dlatego mogła tak pisać do swej córki duchowej.

Rośniemy bowiem na podobieństwo przedmiotu naszej miłości i kontemplacji. Sami święci odbijają Chrystusa, patrząc na Niego i odnajdują swoje prawdziwe człowieczeństwo.

Przez wieki artyści mieli poczucie wielkiej misji i czuli poważną odpowiedzialność. Obrazy mogą bowiem kształtować ludzi na dobre lub na złe, a każdy artysta odbija się w swoim dziele, na ten sam sposób jak Bóg odbija się w człowieku jeśli człowiek wpatruje się w Jego oblicze czyli jak pisała Klara – lusto.

Spokojne, poważne linie ożywiają obrazy świętej Klary. Te artystyczne rytmy – jak pisze jeden z artystów – musiały najpierw zamieszkać w duszy artysty. Florenckie przysłowie renesansowe głosi, że każdy artysta maluje siebie, dlatego Michał Anioł uważał, że artysta, który podejmuje się przedstawiania Chrystusa lub świętych, musi dążyć do świętości.

A zatem wszyscy możemy się przemienić, codziennie zwracając się do Chrystusa w Piśmie Świętym i liturgii, abyśmy i my mogli odzwierciedlać Obraz, w którym zostaliśmy stworzeni. Oczywiście, możemy się też wpatrywać w świętych, ale musimy pamiętać, że kult świętych nigdy nie może przesłonić źródła ich świętości czyli Jezusa Chrystusa, nawet jeśli to jest święta tak piękna jak jasna Klara z Asyżu, zachwycająca artystów, poetów i pisarzy oraz filmowców już od wieków.

http://portlandartmuseum.us/mwebcgi/mweb.exe?request=record;id=49868;type=101

Klara to rzeczywistość ziemska ale jednocześnie przynależąca już za życia do nieba. Wspaniała mocna postać silnej, radykalnej chrześcijanki, która znała priorytety. I jak napisał w liście Jan Paweł II chociaż była uczennicą Franciszka, stała się dla niego nauczycielką miłości oblubieńczej do Chrystusa, gdyż Franciszek widząc jej miłość sam do Jezusa jeszcze bardziej się zbliżał.

Jan Paweł II uważał Klarę za jedną z najsilniejszych kobiet Kościoła na przestrzeni wieków. Jej siłę dalej odczuwamy dziś w całym Kościele i to nie tylko 11 sierpnia przecież. To wspaniała postać, tak bardzo realna a jednocześnie tak nieuchwytna, bo wszyscy święci wymykają się nam z rąk przecież – jeśli możemy użyć tak prozaicznego określenia.

Romański kościół św. Andrzeja w Krakowie przy drodze królewskiej na Wawel
https://www.klaryski.pl/historia-kosciola.php

Moje refleksje na temat Klary, która fascynuje mnie od dawna to oczywiście tylko maleńki szkic, bo przecież najpiękniej o Niej mówią oprócz Ojca Świętego Jana Pawła II same klaryski, jej duchowe córki. Każdego roku przybywa też cudownych książek o niej i ciągle jest popyt na takie historie, gdyż jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II świętość nigdy się nie przedawnia, ale trwa.

Trwa również dziś i jest na nią jeszcze większe zapotrzebowanie niżby się z pozoru wydawało i trwać będzie wiecznie aż do końca czasów.

Wspaniała barokowa ambona w kościele sw. Andrzeja

Miły mój jest, a ja Jego...- śpiewały dzisiaj siostry klaryski na zakończenie uroczystej Eucharystii w pięknym kościółku św. Andrzeja pod Wawelem, gdzie mają swój klasztor od XIII wieku, który powstał jeszcze za życia św. Klary. Śpiewały pięknie, tak jak pięknie żyją każdego dnia wpatrując się jak im poleciła matka Klara w najpiękniejsze jaśniejące blaskiem Lustro, które sprawia, że są ciągle młode, pełne radości życia, uśmiechnięte, życzliwe i spełnione w swej oblubieńczej kobiecości, którą oddały swemu Oblubieńcowi.

A my kobiety, żyjące w świecie możemy się nimi ciągle na nowo inspirować i podziwiać je w swym radykalnym wyborze, którego dokonały na całe życie. Sądząc po ich radości, którą dzisiaj emanowały możemy sądzić, że naprawdę stokroć więcej otrzymały, gdy poszły za Jezusem.

A zatem – my też – po prostu Pójdźmy za Nim!

św. Klara sfotografowana w kościółku św. Andrzeja u sióstr klarysek
https://www.klaryski.pl

Serdecznie zapraszam na stronę sióstr klarysek, która mnie zainspirowała:

O klarze pisałam tez kilka razy w poprzednich latach, jesli ktos ma ochotę serdecznie zapraszam do lektury

„Twoja Piękność pięknym mnie czyni…”

Ten sam piękny i wspaniały Jezus, który w upalny dzień pełen miłości i dobroci rozmawia przy studni z Samarytanką (J 4,6) – ten sam Jezus czeka na nas przez cały dzień i darzy nas swoją słodka obecnością. Ten sam Jezus zstępuje na nasze ołtarze, gdzie oczekuje i zaprasza dusze, aby dotrzymały Mu towarzystwa przynajmniej przez pewien czas, by je mógł w ten sposób pozyskać dla swej doskonałej miłości. Ze wszystkich ołtarzy, na których przebywa Jezus w Najświętszej Eucharystii zdaje się wołać do nas: Ludzie, dlaczego uciekacie od mojej obecności? Dlaczego nie przychodzicie i nie zbliżacie się do Mnie, który was tak bardzo miłuję?

Użyłam już kiedyś tych słów św. Alfonsa Marii de Liquori’ego, którego dziś wspomina nasz wakacyjny kalendarz na początku pięknego, dojrzałego latem sierpnia

Z jednej strony widzę absolutną konieczność modlitwy, wpajaną przez całe Pismo Święte i wszystkich Świętych Ojców; z drugiej – wręcz przeciwnie, widzę, że chrześcijanie niewiele uwagi poświęcają stosowaniu tego wspaniałego środka służącego zdrowiu. A co mnie najbardziej niepokoi, to widzę, że kaznodzieje i spowiednicy szybko opowiadają o tym swoim słuchaczom i penitentom; i widzę, że nawet powszechnie dostępne książki duchowe za mało o tym mówią.

O Maryjo, Ty jesteś Wieżą Dawidową. Wieżą obronną. (…) Św. Efrem nazywa Cię przecież Obroną ufających Tobie. O Maryjo, Maryjo, Twoje Imię jest moją obroną!

Jego teksty to prawdziwa miłosna poezja. Możemy je odkrywać, bo przez długie lata były praktycznie zupełnie nieznane i to nie tylko w Polsce. Św. Alfons doświadczył bowiem nie tylko za życia ale nawet po śmierci tego co dziś nazywamy hejtem – zohydzono jego osobę, jego dzieło i spuściznę. Dlaczego? Może dlatego, że pochodził z ówczesnej arystokracji i jego sfera odrzuciła jego ideały, tak jak odrzuciła Boga. W tej kwestii jak widzimy nic się nie zmienia. Zupełnie podobnie chciano u nas zohydzić Osobę św. Jana Pawła II Wielkiego. Ale Bóg działa i ma swój czas. I dziś po wiekach osoba św. Alfonsa, który przecież nosił królewskie Imię – któremu dopiero w naszych czasach nadano pejoratywne znaczenie – znowu po królewsku wkracza na salony i to nie tylko za sprawą polskich redemptorystów, którym tak wiele zawdzięczamy, ale dzięki odkrywaniu jego dorobku duchowego i intelektualnego. Jego teksty zostały przetłumaczone na ponad siedemdziesiąt języków świata. Szczególnie popularne jest Uwielbienie Maryi znane też jako Wysławiane Maryi albo Chwała Maryi czy Gloria Maryi.

„Wysławianie Maryi”, powszechnie uważane za najwspanialsze arcydzieło św. Alfonsa Liguori, od dwóch i pół wieku pozostaje jednym z najwspanialszych przejawów nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny w Kościele katolickim. Napisane jako obrona Matki Bożej w czasach, gdy jansenistyczni autorzy wyśmiewali pobożność maryjną, to klasyczne dzieło łączy liczne cytaty z Ojców i Doktorów Kościoła z głęboką, osobistą pobożnością św. Alfonsa, tworząc ponadczasowy skarbiec nauk, modlitw i praktyk.

Jego teologia moralna, obejmująca tematy takie jak grzech, łaska i sakramenty, również została przetłumaczona i udostępniona do studiowania praktycznie na całym świecie.

Jak pokochać Chrystusa jeszcze bardziej i odnaleźć duchową równowagę w codziennym życiu?

Św. Alfons Maria de Liguori, mistrz duchowości i praktyk życia chrześcijańskiego, oferuje konkretne wskazówki, które pomogą nam rozwijać wiarę i odnaleźć głębszy sens w codziennych obowiązkach – czytamy na stronie wydawcy pism św. Alfonsa czyli wydawnictwa Homo Dei.

Aby bardziej pokochać Chrystusa to dzieło, które odpowiada na pytania współczesnego człowieka o to, jak pogłębiać relację z Bogiem w świecie pełnym wyzwań.

Św. Alfons, jako znawca ludzkich słabości i mistrz kierownictwa duchowego, zrozumiale wyjaśnia, czym jest prawdziwa miłość do Chrystusa i jak można ją realizować na co dzień – niezależnie od tego, czy jesteś osobą zakonną, czy świecką. Autor prowadzi Cię przez konkretne cnoty chrześcijańskie, takie jak cierpliwość, posłuszeństwo czy umartwienie, pokazując, jak wprowadzać je w życie bez rezygnacji z własnych pragnień i obowiązków.

Umiłowanie Jezusa Chrystusa w życiu codziennym jest najbardziej dojrzałym dziełem św. Alfonsa, napisanym w ostatnim okresie jego życia. Stanowi swego rodzaju syntezę myśli Świętego nad tym, czym jest życie duchowe. Kreśli w nim „program życia duchowego” dla wszystkich, także dla żyjących z dala od Boga. Proponuje im „drogę doskonałej miłości”, będącą odpowiedzią na niesłychaną miłość Boga objawioną w Jezusie Chrystusie. Zapewnia, że „jest wielkim błędem to, co mówią niektórzy, że Bóg nie chce, by wszyscy byli świętymi. Bóg chce mieć wszystkich świętymi, a każdego w swoim stanie, zakonnika jako zakonnika, świeckiego jako świeckiego, kapłana jako kapłana, żonatego jako żonatego, sprzedawcę jako sprzedawcę, żołnierza jako żołnierza”.

Autor przywołuje Tomasza a Kempis, który podpowiada, że do Chrystusa powinniśmy mówić tak jak mówi miłujący do ukochanego.

Mój Królu i Panie, bym z ufnością otwarł me serce przed Tobą i mógł Ci opowiedzieć. O mój Jezu, o miłości dusz ludzkich, poznaje dobrze krzywdę jaka doznajesz od ludzi. Ty ich miłujesz, a nie jesteś kochany. Wyświadczasz im dobro, a w zamian odbierasz zniewagi. Chcesz do nich mówić, a oni Cię nie słuchają. Ofiarujesz im swe łaski, a oni je odrzucają.

Mój Jezu prawdą jest, że i ja kiedyś należałem do takich nieszczęśników…a dziś wiem, że nic na świecie nie jest dla nas takim dobrodziejstwem jak Komunia święta

Dlatego na koniec mogę powtórzyć tylko to co mówił św. Alfons Maria de Liquori. I mówmy do Niego jak ponad dwieście pięćdziesiąt lat temu mówił do Niego św. Alfons Maria de Liquori: Twoja Piękność, pięknym mnie czyni...

A zatem Panie Jezu rozkochaj nas w sobie! Bo Twoja piękność pięknymi nas czyni. Na Twój obraz i Twoje podobieństwo!

O tym wspaniałym poecie, zakonniku i teologu wspominałam już wiele razy. zapraszam do wakacyjnej refleksji w rocznice jego śmierci – zmarł dokładnie 238 lat temu

Zapraszam tez do lektury innych krótkich tekstów o św. Alfonsie Marii de Liquori i jego dojrzałej duchowości, które napisałam

W tytule wspaniały obraz Henryka Siemiradzkiego Chrystus i Samarytanka, z roku 1890. Obraz gorący jak dzisiejsza piękna sierpniowa pierwsza sobota.

Jezus przybył więc,do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar8, w pobliżu pola, które [niegdyś]
dał Jakub synowi swemu Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni
( J 4, 5-6)
https://wrodzinie.pl/o-wchodzeniu-obraz-chrystus-samarytanka-pedzla-henryka-siemiradzkiego/
szczegółowy opis tego cudownego obrazu przedstawia Joachim Śliwa
https://theo-logos.pl/server/api/core/bitstreams/2cb9218b-43b5-4286-bfe5-84f55a49558a/content

Alegoria wiary w sztuce

Dwa tysiące lat chrześcijaństwa to nie tylko wspaniała dyskusja czym jest wiara w Jedynego Boga, który jawi nam się w swym majestacie jako wszechmocna i wszechogarniająca wszystko Trójca Przenajświętsza, ale również wielka i zachwycająca historia sztuki, która próbowała odpowiedzieć czym jest wiara.

Moretto da Brescia, Alegoria wiary

Wiara jest łaską, wiara jest aktem odwagi, wiara jest skokiem na głęboką wodę, wiara to przylgnięcie do Boga i setki tysięcy innych określeń, fraz i metafor znanych nam wszystkim.

Ale w sztuce jak przedstawić wiarę? Nie jest to łatwe. O ile łatwiej przedstawić Jezusa, Maryję, Aniołów i samego Boga czy nawet Ducha Świętego to wiarę jak przedstawić?

Spójrzmy na obraz Jana Vermeera z MET Museum.

Johann Vermeer, Alegoria wiary
https://www.metmuseum.org/Collections/search-the-collections/110002330

Obraz przedstawia kobietę w pięknej białej i niebieskiej satynowej sukni ze złotymi wykończeniami. Siedzi na podwyższeniu o stopień wyższej niż czarno-biała marmurowa podłoga. Jej prawa stopa spoczywa na ziemskim globusie, a prawa ręka na sercu, gdy patrzy z uwielbieniem na szklaną kulę zawieszoną na suficie na niebieskiej wstążce. Jej lewe ramię spoczywa na krawędzi stołu, na którym znajduje się złoty kielich, duża księga i krucyfiks z ciemnego drewna.

Allegory of the Catholic Faith *oil on canvas *114.3 x 88.9 cm *ca. 1670–72

Za krucyfiksem znajduje się panel ze złotej skóry. Pod książką znajduje się długi kawałek materiału, prawdopodobnie stuła kapłańska. Na książce spoczywa korona cierniowa.

Johannes Vermeer, Allegory of the Catholic Faith/Alegoria wiary katolickiej
114.3 x 88.9 cm
1670–72

Wszystkie te przedmioty znajdują się na platformie, która jest przykryta zielono-żółtym dywanikiem, którego krawędź leży na podłodze. Na dole obrazu, bliżej widza, znajduje się jabłko, a jeszcze bliżej wąż, który został zmiażdżony przez kamień węgielny.

Allegory of the Catholic Faith

Na ciemnej, dalekiej ścianie za kobietą wisi duży obraz ukrzyżowania Chrystusa. Po lewej stronie widza znajduje się wielokolorowy gobelin, odsunięty u dołu i najwyraźniej najbliższy widzowi element obrazu. Krzesło z niebieskim materiałem znajduje się tuż pod i za gobelinem, po lewej stronie węża i kamienia węgielnego. I to widzimy. Jak zawsze u Vermeera każdy drobiazg to głębia treści, ale na tym obrazie osiąga mistrzostwo świata.

Obraz Vermeera wykonany w momencie, gdy publiczne odprawianie Mszy Świętej było zakazane w Republice Holenderskiej – pamiętajmy, że to czasy po rewolucji Lutra – i artysta czerpie ze złożonego języka alegorii, aby przedstawić triumf Kościoła katolickiego. Kobieta, reprezentująca sam kościół, stawia jedną stopę na szczycie kuli ziemskiej, podczas gdy na pierwszym planie kamień węgielny kościoła miażdży węża zła. Vermeer nawrócił się na katolicyzm przed ślubem, a ten obraz, na którym znajduje się stół zastawiony kielichem, mszałem i krucyfiksem, może również odnosić się do odprawiania mszy w „ukrytych kościołach” w prywatnych domach. Scena Ukrzyżowania w tle jest oparta na obrazie flamandzkiego artysty Jacoba Jordaensa z kolekcji Vermeera – tak przedstawia muzeum ten niezwykły obraz

Z katechizmu wiemy że wiara jest cnotą Boską – jedną z trzech obok nadziei i miłości. I wary jako takiej nie da się przedstawić, można ją tylko opisywać i pokazywać w działaniu. Ale w sztuce jest jeszcze inna możliwość. Alegoria.

Alegoria to generalnie środek stylistyczny należący do leksyki, czyli słownictwa, ale jak zobaczymy sztuka również cudownie potrafiła z niego korzystać. Jak działa alegoria – przedstawia za pomocą opisu zdarzeń, postaci, roślin, zwierząt lub motywów jakiejś myśli, bądź idei czy też innego ukrytego zdarzenia.

W MET Museum jest jeszcze wiele znakomitych grafik i obrazów alegorii wiary, ale chciałam wspomnieć o wspaniałej alegorii wszystkich trzech cnót Boskich: wiary nadziei i miłości anonimowego artysty z Umbrii z roku 1500.

***

Symbol działa podobnie, a w odróżnieniu od alegorii jest wieloznaczny, alegorię zawsze należy rozumieć jednoznacznie. Doskonałym przykładem alegorii jest kobieta z opaską na oczach i wagą w ręku – to zawsze jest alegorią sprawiedliwości.

Etymologia alegorii jest grecka jak się domyślamy ἀλληγορία allēgoría i znaczy dokładnie (od) ἀλληγορέω allēgoréo mówię w przenośni, obrazowo z ἄλλος allos inny, różny i ἀγορεύω agoreuo przemawiać w zgromadzeniu (z ἀγορά agora zgromadzenie).

W MET Museum jest jeszcze wiele znakomitych grafik i obrazów alegorii wiary, ale chciałam wspomnieć o wspaniałej alegorii wszystkich trzech cnót Boskich: wiary nadziei i miłości anonimowego artysty z Umbrii z roku 1500.

Tryptyk, Alegoria. Cnoty teologiczne: wiara, nadzieja i miłość.

Tryptyk, Alegoria trzech cnót teologicznych: wiary, nadziei i miłości.

Każda postać czyli figura alegoryczna przedstawiona jest z atrybutem u stóp. I tak u stóp Wiary widzimy psa, powszechny symbol wierności, u stóp Nadziei jest feniks, symbolizujący Zmartwychwstanie Chrystusa, zaś u stóp Miłości/Miłosierdzia stoi pelikan, karmiący młode własną krwią, który symbolizuje Ofiarę Chrystusa – czytamy na stronie MET Museum.

Alegoria wiary w sztuce to temat niewyczerpalny, ledwie o nim wspomniałam – tak jest bogaty. No, ale jakże nie może być bogaty, skoro nasza wiara jest tak bogata i wspaniała. Jest tak niezwykła , że ciągle jest dla nas tajemnica i ciągle ja odkrywamy i ciągle jej się uczymy. Zupełnie tak, jak uczymy sie wspaniałej historii sztuki. No ale czy można w swoim krótkim życiu poznać wspaniała wielowiekową historię europejskiej sztuki chrześcijańskiej? Nie jest to do końca możliwe bo tak jest bogata. Tym bardziej nasza wiara która ma nie tylko dwa tysiące lat, ale korzeniami sięga jeszcze głębiej bo aż do zarania dziejów. Siłą rzeczy wiec nasze spojrzenie jest tylko wybiórcze i jest tylko lekkim muśnięciem wiary na ile umiemy i potrafimy. W końcu gdyby była chociaż jak ziarnko gorczycy czynilibyśmy cuda przecież, a ona nie jest nawet jak ziarnko maku. Zwyczajnie – jest jak ziarenko piasku, które jest czasem jak pyłek, zupełnie niewidoczne. Dlatego ważne jest, aby i to ziarenko piasku jak pyłek nie uleciało przy najbliższym zawirowaniu czy burzy albo wichurze dziejowej. I chociaż samo ziarnko piasku niewiele czyni w połączeniu z innymi ziarenkami piasku podczas burzy na pustyni potrafi zmienić całą geografię krajobrazu.

Zmieniajmy zatem nasz krajobraz życia na coraz piękniejszy i wspanialszy. Myślę, że to jest możliwe, ale do tego jest potrzebna głęboka wiara, nie tylko jej alegoria. Co więcej – do tego potrzebne są wszystkie trzy cnoty Boskie – zarówno wiara, ale też nadzieja a nade wszystko miłość.

Mając Boże cnoty ze sobą i w sobie – w sercu, duszy i umyśle, będziemy mieć Boga po naszej stronie. A jeśli Bóg z nami, to któż przeciwko nam? No, kto?!

Będzie jak na obrazku Vermeera – każdy wąż, który jest ojcem kłamstwa zostanie zmiażdżony!

Allegory of the Catholic Faith
114.3 x 88.9 cm
1670–72

W tytule Alegoria wiary pędzla Raffaela z Muzeum Watykańskiego https://www.museivaticani.va/content/museivaticani/it/collezioni/musei/la-pinacoteca/sala-viii—secolo-xvi/raffaello-sanzio–predella-baglioni.html

8 lipca 2025

Serce Jezusa w sztuce polskiej

Jeden z największych i najpopularniejszych polskich malarzy, najbardziej utalentowany obok Stanisława Wyspiańskiego i Jacka Malczewskiego uczeń Jana Matejki, autor Drogi Krzyżowej z Kaplicy Męki Pańskiej w Bazylice Ojców Franciszkanów w Krakowie czyli Józef Mehoffer namalował dwa – a przynajmniej o tylu wiemy – wspaniałe obrazy Serca Jezusa, zupełnie nieznane szerszemu ogółowi Polaków.

Jeden z nich pojawił się trzy lata temu na aukcji w jednym z domów aukcyjnych w Warszawie a cena wywoławcza zaczynała się od dwu milionów złotych i został sprzedany za ponad dwa miliony złotych. Wielbiciele artysty i wspaniałego malarstwa mogli obraz obejrzeć tylko na wystawie przed aukcyjnej w domu aukcyjnym.

Józef Mehoffer, Serce Jezusa/Chrystus Król, 1930
olej, płótno / 119,5 x 86,5 cm

Obraz znajduje się w kolekcji prywatnej i nie jest eksponowany w żadnym muzeum ani kościele. Kto jest właścicielem obrazu, tego nie wiem, bo to tajemnica domu aukcyjnego, ale to nam nie przeszkadza przecież, abyśmy Najświętsze Serce Jezusa uwielbiali nie mając obrazu Józefa Mehoffera ani nawet jego kopii. My mamy bowiem żywe, pulsujące miłością Przenajświętsze Serce Jezusa na wyciągnięcie ręki nieomal – bo mamy je żywe w Kościele. Dotykamy je każdorazowo w Eucharystii, łączymy się z Nim podczas każdej Komunii i to nie tylko duchowo ale realnie, bo w Białej Hostii jest żywy Chrystus i Jego żywe serce o czym wiemy nie tylko z cudów eucharystycznych ale z nauczania Kościoła. Wiec oczywiście dobrze mieć piękny obraz Mehoffera czy innego artysty, a było wielu, którzy malowali i nadal malują przeczyste Serce Jezusa ale jeśli nie mamy, to naprawdę niczego nie tracimy, bo Jego Serce jest dla wszystkich nie tylko dla kolekcjonerów malarstwa i dobrej sztuki. Jego serce to bowiem sztuka sama w sobie i sztuka z najwyższej półki, a raczej najświętszego i najwyższego rzędu bo z nieba.

https://www.sacre-coeur-montmartre.com/en/

https://www.sacre-coeur-montmartre.com/en/hospitality-groups/the-guesthouse-of-the-basilica/participating-in-a-night-of-eucharistic-adoration/

https://www.youtube.com/watch?v=nti1YvWUE_U

 Zaś w Elblągu 6 czerwca w 1999 roku pouczał nas, że to:

Krakowski artysta Józef Mehoffer namalował jeszcze inny obraz Serca Jezusa, prawie dwadzieścia lat wcześniej, dokładnie w 1911 roku a wiec w tym samym, kiedy namalował swój chyba oprócz Dziwnego ogrodu najpopularniejszy obraz eksponowany we wszystkich podręcznikach z historii sztuki czyli Majowe słońce.

Najświętsze Serce Jezusa, 1911

Mehoffer nie był tylko odnoszącym sukcesy artystą, ale stał się wystarczająco zamożnym artystą na co wskazuje jego rezydencja przy ul. Krupniczej w Krakowie, gdzie obecnie mieści się jego muzeum – aby sam mógł wybierać tematy swoich prac – wiemy przecież, że to nie były łatwe czasy dla sztuki sakralnej, najpierw okres secesji, potem XX-lecie międzywojenne i zupełnie nowe prądy malarskie. Należy pamiętać, że artysta namalował również wspaniałą Drogę Krzyżową, którą rozpoczął jeszcze przed wojną w 1936 roku a skończył po wojnie – eksponowaną w Kaplicy Męki Pańskiej w klasztorze Franciszkanów w Krakowie, gdzie bardzo lubił modlić się biskup a potem kardynał Karol Wojtyła zanim został papieżem i gdzie często odprawiał Drogę Krzyżową właśnie przed obrazami Mehoffera, które były Mu bardzo drogie.

Aby namalować Drogę Krzyżową Mehoffer zainteresował się średniowiecznym stylem malarstwa i różnymi przedstawieniami Via crucis w sztuce. Znajdował się w sytuacji, że mógł malować dla siebie, a nie na zlecenie innych. Dziś dzięki temu mamy tak wspaniałe i niespotykane obrazy, gdyz styl artysty jest nieporównywalny z żadnym innym artystą. No, ale tak mają wszyscy wielcy – tym bardziej wielcy uczniowie wielkiego Matejki.

Zakończę jednak słowami Ojca Świętego Jana Pawła II słowami, które wypowiedział w Rzymie 8 czerwca 1994 bo one są najpiękniejszym uzupełnieniem obrazów polskiego artysty.

A także słowami z Orędzia na Rok Jubileuszowy w 2000 roku:

Najświętsze Serce Jezusa zbaw nas!

27 czerwca 2025, Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Via crucis z Janem Pawłem II

Na zakończenie nabożeństwa w Wielki Piątek 4 kwietnia 1980 r. św. Jan Paweł II powiedział:

Przybyliśmy pod wieczór Wielkiego Piątku do tych ruin rzymskiego Koloseum, które było teatrem odrzucenia Boga i pogardy dla człowieka przez krzyż. I oto krzyż stał się symbolem przyjęcia Boga w ukrzyżowanym Chrystusie i zarazem uznaniem najwyższej godności człowieka.

Przyszliśmy tutaj jako dzieci tego świata, który stał się nowym teatrem takiego odrzucenia Boga przez człowieka, jakiego może nie znała historia. Świat stał się teatrem obrazy i zniewolenia człowieka na różnorakie sposoby. Przybyliśmy tutaj i nasze myśli krążą wokół krzyża, którego tajemnica trwa nadal; jego rzeczywistość powtarza się w coraz to nowszych sytuacjach, wśród ciągle zmieniających się znaków czasu.

Słowa o świecie odrzucającym Boga 45 lat po ich wypowiedzeniu*, po tym jednoznacznym ostrzeżeniu, stały się dziś niestety jeszcze bardziej aktualne. Widać, że niewielu wówczas ostrzeżenie owo potraktowało na serio, tymczasem stan zagrożenia przeistoczył się gwałtownie w stan zaprogramowanej eliminacji Boga z przestrzeni publicznej, ze szkół, z mediów, z ludzkich serc…

Najwyższy czas powrócić do słów, do proroczych nieraz myśli Wielkiego Papieża.

Najwyższy czas przypomnieć Jego działania, Jego niezłomną postawę i Jego absolutnie wyjątkowy, niedostępny dla zwykłego człowieka kontakt z Panem Bogiem.

Nic tak nie odda zjednoczenia z Najwyższym, jak wspomnienie odprawianej przez niego modlitwy Drogi Krzyżowej, wspomnienie tym głębsze i przejmujące, że uzewnętrznione fotografiami mistrza Adama Bujaka, dopuszczonego przez Papieża nawet do całkowicie prywatnej modlitwy przyszłego Świętego.

To obrazy nie tylko wspomnieniowe, to obrazy pełne dramatu, jaki przeżywał Jan Paweł II, krocząc w rozmodleniu od stacji do stacji; artysta utrwalił na Jego twarzy cierpienie, zdaje się On osobiście uczestniczyć w Męce swego Pana…

Męka naszego Pana trwa dalej. Chrystus dalej umiera na rozstajach świata. Umiera w zabijanych, gwałconych i umęczonych przez barbarzyńców.

Dziś pierwszy piętek lipca. Pierwszy piątek wakacji. Wielki Piątek ciągle trwa…

Wszyscy kojarzymy wielkopiątkowe Drogi Krzyżowe z Janem Pawłem II w Koloseum, pamiętamy, jak wielkim czcicielem Krzyża był polski Papież. Mało kto jednak wie, że Ojciec Święty niemal co piątek odprawiał nabożeństwo Drogi Krzyżowej na… dachu Pałacu Apostolskiego. Znajduje się tam ogród z 14 stacjami wykonanymi na polecenie Pawła VI. Jedynie Adam Bujak i to tylko raz miał zaszczyt fotografować rozmodlonego, głęboko przeżywającego Mękę Pańską Jana Pawła II w tym niezwykłym miejscu…

Czy my katolicy bierzemy dziś przykład ze Świętego Jana Pawła II Wielkiego?

__________________________________________________________

* w tekście są 34 lata, bo książka wydana została w 2014 roku

Przepiękne zdjęcia papieskiego fotografa Adama Bujaka

https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/via-crucis-rozwazania-drogi-krzyzowej

Serce Jezusa oświecaj nas!

Gdy chrześcijanin, stając przed zadaniem nowej ewangelizacji i wpatrując się w Serce Chrystusa, Pana czasu i dziejów, poświęca Mu samego siebie i zarazem swoich braci, odkrywa na nowo, że nosi w sobie Jego światło. Ożywiony Jego duchem służby przyczynia się do tego, aby przed wszystkimi ludźmi otworzyła się perspektywa wyniesienia do pełni egzystencji osobowej i wspólnotowej.

Serce człowieka uczy się bowiem od Serca Chrystusa poznawać prawdziwy i jedyny sens swojego życia i przeznaczeniarozumieć wartość życia prawdziwie chrześcijańskiego, strzec się wypaczeń ludzkiego serca, łączyć synowską miłość do Boga z miłością bliźniego –

pisał Ojciec Święty Jan Paweł II w orędziu na stulecie poświęcenia ludzkości Najświętszemu Sercu Pana Jezusa w Warszawie 11 czerwca 1999 roku, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dzisiaj w to cudowne Święto raz jeszcze przypomnijmy sobie ten piękny tekst.

Cały tekst: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/przemowienia/nspj_11061999.html

Dla Świętego Jana Pawła Ii jak podkreślają znawcy tematu – kluczem do ewangelizacji świata było Sercu Jezusa. Wiemy, że już jako młody człowiek oddał się Sercu Jezusowemu i ten akt oddania Najświętszemu Sercu Jezusa nosił przez całe życie, podobnie jak szkaplerz Maryjny, który Go osłaniał. Zaświadcza o tym Kardynał Stanisław, bo ten akt oddania własnoręcznie napisany przez Jana Pawła II w młodości, przechowywany był w małym relikwiarzu i znaleziono go dopiero po śmierci Jana Pawła II. To niezwykłe wydarzenie, bo jeszcze bardziej widzimy jak bardzo Święty Jan Paweł II był zjednoczony z Jezusem i Jego Przenajświętszym Sercem.

Przenajświętsze Serce Jezusa może nas dzisiaj znowu uratować, ale oddajmy się Sercu Jezusa wzorem Ojca Świętego, abyśmy zawsze byli blisko jego Słodkiego Serca pełnego Miłości i Łaski.

https://parafiacudzynowice.pl/jan-pawel-ii-czcil-serce-jezusowe/

Dzisiaj też rocznica rozpoczęcia II pielgrzymki Ojca Świętego do Polski. 40 lat. To była trudna pielgrzymka bo Polska była ciągle jeszcze zgnębioną przez konsekwencje stanu wojennego – Ojciec Święty przyjechał wtedy z przesłaniem Nie traćcie nadziei! Dzisiaj również tej nadziei bardzo nam potrzeba!

https://jp2.tvp.pl/…/homilia-podczas-mszy-na-stadionie…

I Apel Jasnogórski na historycznych zdjęciach

https://jp2.tvp.pl/…/apel-jasnogorski-rozwazania…

I dokumenty z IPN-u na temat pielgrzymki

https://drugapielgrzymka.ipn.gov.pl

zdjęcie co prawda z Brazylii, ale entuzjazm na Jasnej Górze zupełnie jak w Brazylii.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Kto nam chce zmienić pory roku?

Jeżeli ktoś lub coś każe ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeżeli znasz odwieczną Miłość, która cię stworzyła, to wiesz także, że w twoim wnętrzu mieszka dusza nieśmiertelna. Różne są w życiu «pory roku»; jeżeli czujesz akurat, że zbliża się zima, chciałbym, abyś wiedział, że nie jest to pora ostatnia, bo ostatnią porą twojego życia będzie wiosna: wiosna zmartwychwstania. Całość twojego życia sięga nieskończenie dalej niż jego granice ziemskie: czeka cię niebo.

I chociaż Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział te słowa 13 maja 2000 roku w Fatimie do chorych, to na swój sposób wszyscy dzisiaj jesteśmy chorymi, bo wszyscy potrzebujemy Bożego uzdrowienia, więc są to słowa dla nas wszystkich i każdego z nas.

Dlatego nie dajmy sobie wmówić, że to już nasz kres, kres cywilizacji, kres chrześcijaństwa w Polsce, w Europie i na świecie. To dopiero przygotowanie do odpoczynku przed wiosną. A ona nadejdzie, bo wiosna zawsze nadchodzi, taka jest kolej rzeczy czy to się komuś podoba czy nie!

Zatem dla Wszystkich Kochani cudownego poniedziałku! Lato jest jak dojrzałość – obdarza nas wspaniałymi darami. Korzystajmy z jego uroków i dziękujmy Bogu za wszystkie dary, zwłaszcza, że dzisiaj ciągle jeszcze najdłuższe dni w tym roku i dłuższych już nie będzie!

zdjęcie z albumu https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/rok-8-sluga-jednosci-i-pokoju

zdjęcie Ojca Świętego z albumu
https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/rok-8-sluga-jednosci-i-pokoju

29 października 2023

Co zrobiliście ze swoim chrztem?

– mówił Ojciec Święty Jan Paweł II nasz wspaniały w czasie I pielgrzymki do Ojczyzny w homilii krakowskich Błoniach 9 czerwca 1979 roku.


Dzisiejsze wspomnienie św. Jana Chrzciciela, największego jaki urodził się z niewiasty – jak o nim mówił sam Jezus – przywołuje nasz chrzest indywidualny, ale nade wszystko nasz chrzest narodowy, który dał początek naszej historii i naszej państwowości. Żadna data dla naszej historii nie jest tak ważna jak tamta. I żadna decyzja nie była tak ważna dla naszego istnienia jak tamta decyzja, którą przed wiekami podjął książę Mieszko.


I chociaż jak mówią historycy Mieszko nie umiał czytać ani pisać, co jest zrozumiałe, bo te umiejętności wniosło do Polski przyjęcie chrześcijaństwa – książę Mieszko już wtedy ponad dziesięć wieków temu doskonale wiedział, gdzie postawić krzyżyk. A dziś? Dziesięć milionów ludzi, którzy mówią, że są Polakami i wielu deklaruje się, że jest katolikami – głosuje na człowieka, który zdejmuje krzyże a jedynym jego postulatem wyborczym jest aborcja na życzenie i śluby dla par jednopłciowych. No, ludzie, co zrobiliście ze swoim chrztem? Mieszko nie umiał pisać i czytać, a wiedział doskonale gdzie postawić krzyżyk, a wy? Ponoć wykształceni jesteście? Gdzie? Jedni chyba w wieczorowym uniwersytecie marksizmu i leninizmu a inni w Collegium Humanum. (…)


Chcę jednak zacytować piękne słowa Ojca Świętego, bo to nas dzisiaj interesuje z homilii chrzcielnej z 8 stycznia 1983 roku w Święto Chrztu Pańskiego kiedy wprowadził tradycję chrztu dzieci w Kaplicy Sykstyńskiej.

Przepiękne zdjęcia Ojca Świętego ze strony watykańskiej opublikowane 8 stycznia 2023 roku w czterdziestolecie pierwszego chrztu w Kaplicy Sykstyńskiej, kiedy ochrzcił dwadzieścia małych dzieci, a tradycja chrztów jest kontynuowana przez następnych papieży.

Cała homilia w języku włoskim:

Oraz w języku polskim:

„Tyś jest mój umiłowany Syn, w Tobie mam upodobanie”.

1. W tę niedzielę po Objawieniu Pańskim, najdrożsi rodzice, ojcowie chrzestni i matki chrzestne, Kościół celebruje w liturgii uroczystość Chrztu Pańskiego i z radością witam was w tej kaplicy, aby udzielić Chrztu waszym dzieciom. Ta ceremonia ma dla mnie wielką wartość, ponieważ chce w prosty, ale wzruszający sposób zaznaczyć, że Kościół żyje i działa wyłącznie dla wiecznego zbawienia ludzkości i z perspektywą dania ludziom „łaski”, to znaczy życia boskiego, które Jezus, Wcielone Słowo, przyszedł przynieść na ziemię, rodząc się w Betlejem i umierając na Kalwarii.

Składam wam i waszym dzieciom najserdeczniejsze pozdrowienia i poprzez waszą obecność chciałbym również pozdrowić wszystkich rodziców, ojców chrzestnych i matki chrzestne, którzy dzisiaj przyprowadzają swoje dzieci do Kościoła w swoich parafiach, aby zostały ochrzczone.

2. Uroczystość, którą zamierzamy przeprowadzić w tę typową niedzielę cyklu liturgicznego, przywołuje na myśl pewne prawdy o zasadniczym znaczeniu w doktrynie chrześcijańskiej.

Przede wszystkim przypomina epizod – odczytany w dzisiejszej Ewangelii – chrztu Jezusa, który chciał dołączyć jako pokutnik do grona uczniów Jana Chrzciciela, aby otrzymać od niego chrzest wodny. Ten obrzęd był znakiem pokuty; ale Jezus chciał się mu poddać, aby otwarcie zademonstrować, że przyjął orędzie religijne ludu Izraela, wyrażone ostatecznie przez ostatniego z proroków. Od Abrahama do Mojżesza, Eliasza, Izajasza, przez wszystkich proroków, aż do Jana Chrzciciela, przez całą tajemniczą i dramatyczną „historię zbawienia” „słowo Boże” kroczyło z ludem żydowskim, aż wpłynęło do tajemnego głosu z nieba, który powiedział o Jezusie ochrzczonym przez Jana: „Ty jesteś mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,22). W Jezusie, Mesjaszu oczekiwanym przez naród wybrany, dokonało się ostateczne przejście ze Starego do Nowego Testamentu, a Jan Chrzciciel był jego naocznym i oświeconym świadkiem.

Ale dzisiejsza liturgia chce podkreślić przede wszystkim wartość nowego chrztu, ustanowionego przez Jezusa. Jan Chrzciciel, zapowiadając przyjście Mesjasza, powiedział: „Idzie Ten, który was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”. Jezus, rozpoczynając nową „ekonomię” zbawienia, mówi do Apostołów: „Dana mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 18-19). To jest nowy i ostateczny Chrzest, który usuwa z duszy „grzech pierworodny”, wrodzony upadłej naturze ludzkiej z powodu odmowy miłości pierwszych dwóch rozumnych stworzeń, i przywraca duszy „łaskę uświęcającą”, czyli udział w samym życiu Najświętszej Trójcy. Za każdym razem, gdy udzielany jest Chrzest, następuje sensacyjne i cudowne wydarzenie; obrzęd jest prosty, ale znaczenie wzniosłe! Ogień twórczej i odkupieńczej miłości Boga spala grzech i niszczy go, i bierze w posiadanie duszę, która staje się mieszkaniem Najwyższego! Ewangelista św. Jan potwierdza, że ​​Jezus dał nam moc, abyśmy stali się dziećmi Bożymi, ponieważ zostaliśmy zrodzeni przez Boga (por. J 1, 12-13); a św. Paweł wielokrotnie mówi o naszej wielkości i godności jako członków Ciała Chrystusa (Kol 2, 19; Ef 3, 11. 17. 19-22; 4, 12).

3. Chrzest jest darem nadprzyrodzonym, radykalną przemianą natury ludzkiej, wprowadzeniem duszy w samo życie Boga, konkretną i osobistą realizacją Odkupienia, dlatego też zobowiązuje ochrzczonego do życia w nowy sposób, to znaczy do naśladowania Chrystusa. Nigdy nie było łatwo żyć jako chrześcijanie, a tym bardziej w nowoczesnym społeczeństwie. Kościół z radością przyjmuje te nowo ochrzczone dzieci; ale chce, aby rodzice, ojcowie chrzestni i matki chrzestne, a także cała wspólnota, podjęli poważne obowiązki dobrego przykładu, prawidłowego nauczania i autentycznej formacji chrześcijańskiej, aby dziecko w stopniowym rozwoju swojego istnienia było wierne zobowiązaniom chrzcielnym.

4. Św. Augustyn, wspominając epizod swojego chrztu w Wyznaniach, pisze: „W owych dniach, wypełnionych niezwykłą słodyczą, nie zadowoliłem się rozważaniem głębi twoich rad dla zbawienia rodzaju ludzkiego” (Św. Augustyn, Wyznania, IX, rozdz. VI). Tej ogromnej wewnętrznej radości życzę z całego serca wam i waszym dzieciom, teraz i na zawsze, przyzywając przebłagalnego wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny, aby za jej pomocą światło i szczerość Chrztu, które te maluczkie teraz otrzymują, jaśniały w nich przez całe życie.

Polak Węgier dwa bratanki

Pierwszy zagraniczny wywiad Prezydenta Elekta Dra Karola Nawrockiego.

A normalitasert harcolok czyli walczę o normalność…

Lengyelország újonnan hivatalba lépő elnöke Maxima című portréműsorunkban exkluzív interjút adott a Mandinernek. Karol Nawrockit Szalai Zoltán, a Mandiner hetilap főszerkesztője kérdezte.

Nowo wybrany Prezydent Polski udzielił ekskluzywnego wywiadu Mandinerowi w naszym programie Maxima. Karol Nawrocki rozmawiał z Zoltánem Szalai, redaktorem naczelnym tygodnika Mandiner.

Zoltán Szalai – Panie Prezydencie, pozwoli Pan że pogratuluję Panu fantastycznego zwycięstwa. Patrząc na minione miesiące i kampanię, my, Węgrzy, również nie możemy narzekać, ale to, co wydarzyło się w Polsce, przekroczyło wszelkie granice. Było jasne, że Pana przeciwnik użył wszelkich środków przy wsparciu Europejskiej Partii Ludowej i Brukseli. Jak sobie Pan poradził i jak to przeżywał od środka?

Prezydent Karol Nawrocki – Rzeczywiście, te sześć miesięcy kampanii było niezwykłe w historii Polski po 1989 roku. Wiele się wydarzyło w ciągu tych sześciu miesięcy. Jeśli dobrze rozumiem, dotarło to na Węgry, do Budapesztu i zachwiało częścią opinii publicznej zarówno w Polsce, jak i za granicą, ponieważ organy państwa polskiego zostały wykorzystane do politycznej kampanii. Zostałem prezydentem również po to, aby przywrócić normalność, porządek, pokój i spokój w Polsce. Udało mi się to wszystko wytrzymać i wcale nie jestem zmęczony.
Przygotowałem się do tego wiedząc, że po prostu chciałem służyć Polsce. Mam dobre intencje, mam wspaniałą rodzinę, która mnie wspierała.
I ten wspólny wysiłek obywateli Polski, który był swego rodzaju buntem społecznym przeciwko władzy, dodał mi siły i energii. Wpływ czynników psychicznych i fizycznych – jestem sportowcem amatorem – był tym, co widać w wynikach wyborów. Ale przede wszystkim był to wielki ruch społeczny obywateli Polski, którzy chcieli, aby głos Polaków był słyszalny z pałacu Prezydenta RP

ZS – Jaki był sekret sukcesu? Co pozwoliło pokonać tę globalistyczną elitę liberalną? Jakie były najskuteczniejsze narzędzia w kampanii?

PKN – My, Polacy, jesteśmy narodem – i to często łączyło nas z Węgrami w historii – który bardzo kocha wolność. Polacy to ludzie, w których, gdy widzisz zaangażowanie elit liberalnych i finansowych, naciski Unii Europejskiej na polskie organy państwowe, na nasze przedsiębiorstwa rolne, na nasze szkoły, budzi się pragnienie wolności i suwerenności. Myślę, że tajemnicą sukcesu było to, że byłem głosem Polaków od kampanii do kampanii, miesiąc po miesiącu. Polskich rolników, którzy nie chcą Zielonego Ładu, polskich rodziców, którzy nie chcą obcych ideologii w polskich szkołach.
Chciałem być głosem tych, których krzyków nie słychać w Polsce Donalda Tuska.
Jestem zwolennikiem Unii Europejskiej, ale unii, która nie jest superpaństwem, lecz unią państw korzystających z możliwości gospodarczych, wolnego rynku, strefy Schengen.

ZS -A co się teraz zmieni? Co zobaczą polscy obywatele? Co poczują przyjaciele Polski? Czym będzie się odtąd różnić polska polityka?

PKN – To będzie okres, w którym chcę zapewnić Polakom spokój i ciszę, poczucie normalności. Okres, w którym będę konsekwentnie mówił głosem Polaków o naszym pragnieniu bycia niepodległą, wolną Polską w ramach Unii Europejskiej.
Jesteśmy bardzo przywiązani do swojej tożsamości. Więc wszystko zmieni się całkowicie w kierunku, w którym obywatele Polski będą decydować, jaki kształt przyjmie Polska, a my nie ulegniemy ideologicznym trendom, które zniszczą to, co dla nas najważniejsze. Jedną z najważniejszych wartości dla Polaków są wartości chrześcijańskie.

Wśród nich jest radość z oglądania się wstecz na tysiącletnią tradycję państwowości. I oczywiście nastąpi też zmiana w kierunku, w którym Polska stanie się krajem ambitnym, który będzie kształtował swoją przyszłość poprzez wielkie projekty, takie jak nowe centralne lotnisko i węzeł komunikacyjny.

Wiele się zmieni, ale najważniejsze jest to, że w Polsce nie będzie już sytuacji, w której jedna osoba, a mianowicie Donald Tusk, reprezentuje całość życia społecznego i politycznego. Daje nam to możliwość zachowania równowagi politycznej, ponieważ jestem szczególnie krytyczny wobec rządu Donalda Tuska, tego, co robi w Polsce, i tego, co zrobił w Europie wspólnie z Angelą Merkel. To oczywiście nie oznacza, że ​​nie byłbym gotowy na rozmowę, na negocjacje o tym, jaki kształt powinna przyjąć Polska w przyszłości.

ZS -Ostatnie dwa lata były w Polsce bardzo dziwne z zewnątrz. Widzieliśmy, że w legislaturze, w mediach publicznych, w różnych organach państwowych, w sądownictwie zachodzą procesy, które, gdyby choć niewielka ich część miała miejsce w innych państwach członkowskich, podlegałyby w Brukseli wszelakim procedurom. Z punktu widzenia Węgier szczególnie uderzające było to, że Marcin Romanowski musiał uciekać na Węgry. Jak Pan postrzega ostatnie dwa lata i czy może Pan to zmienić?


PKN – To nie były zbyt dobre lata dla Polski. To były lata, które powinny zostać poddane głębokiej analizie całego społeczeństwa. Po dwóch takich latach trzeba zwrócić uwagę na polskie instytucje państwowe, polskie finanse publiczne. To, co powiedział redaktor, jest ciekawe, bo ja również miałem wrażenie, że Unia Europejska, elity europejskie, powinny były zareagować na wiele zjawisk, które obserwowaliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat, ale zachowały całkowite milczenie na temat naruszeń praworządności, o których mówisz.
Ale Stany Zjednoczone nie pozostały obojętne, reagując na szereg problemów w Polsce. Polacy to widzieli, a ja wychodzę z faktu, że Polacy są panami swojego kraju. Będę prezydentem, który na pewno zabierze głos w imieniu tych Polaków, którzy zostali niesprawiedliwie potraktowani przez rząd, poprawiając rządy prawa w Polsce i poczucie sprawiedliwości w społeczeństwie.


Czego Pan oczekuje od stosunków polsko-węgierskich? Jak to się zmieni w nadchodzącym okresie?

Oczywiście, Węgry są bardzo ważnym partnerem dla Polski i jak wspomniałem, mamy piękną wspólną historię, na przykład silny protest przeciwko reżimowi komunistycznemu. Mam też przyjaciół instytucjonalnych na Węgrzech – serdecznie witam Rékę Földváryné Kiss i Árona Máthé, liderów Węgierskiego Komitetu Pamięci Narodowej, z którymi współpracuję od lat.
Przed nami poważne zadania, takie jak budowa Grupy Wyszehradzkiej, która będzie dla mnie ważnym formatem, a także budowanie siły wschodniego skrzydła NATO i Bukaresztańskiej Dziewiątki.
Te rzeczy łączą Polskę, Węgry i kraje Europy Środkowo-Wschodniej w ogóle.

ZS -Współpraca Wyszehradzka jest dla Węgier bardzo ważna. Czy planuje Pan w tym zakresie poczynić postępy? Te stosunki od dwóch lat utrzymują się na raczej niskim poziomie.

PKN – Tak, Panie Redaktorze, mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić – i mówiłem o tym w trakcie kampanii – że dla mnie Grupa Wyszehradzka to format, który pozwala nam wykorzystać potencjał krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Jestem zobowiązany do kontynuowania nie tylko naszej współpracy wojskowej w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki, ale także do budowania naszych relacji społecznych, gospodarczych i kulturalnych w ramach Grupy Wyszehradzkiej.
Będę prezydentem, który zwraca uwagę na ten format i mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli to zobaczyć na wspólnym spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej.

ZS -Jaką opinię ma Pan o Viktorze Orbánie, premierze Węgier? W jaki sposób będziecie mogli współpracować, czy już się spotkaliście?


PKN – Niestety, nie miałem okazji osobiście spotkać się z premierem Viktorem Orbanem, choć podczas jednej z wizyt na Węgrzech odwiedziłem z synem stadion Ferencváros w Budapeszcie. Oczywiście, są publicznie dostępne informacje o Viktorze Orbanie, ale mam zasadę, że staram się nie charakteryzować osób, których nie znam osobiście. Dlatego na pewno chciałbym spotkać się z premierem Viktorem Orbanem, który jest bardzo skutecznym politykiem, co udowodnił kolejnymi wynikami wyborczymi na Węgrzech. I liczę na dobrą współpracę z nim, jak i z innymi krajami, dla dobra regionu.

ZS -Jednym z najważniejszych problemów w naszym regionie jest wojna rosyjsko-ukraińska. W związku z tym bardzo często słyszymy z Brukseli, że Ukraina powinna zostać przyjęta do Unii Europejskiej w przyspieszonej procedurze. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Jak Pan na to zareaguje?
W tej chwili jestem przeciwny przystąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej.

PKN – Wiem, że my, państwo polskie, musimy wspierać Ukrainę ze strategicznego i geopolitycznego punktu widzenia. Największym zagrożeniem dla mnie jako antykomunisty, a moim zdaniem dla całego regionu, jest Federacja Rosyjska. To państwo postimperialne, neokomunistyczne, na czele którego stoi zbrodniarz wojenny Władimir Putin. Jestem bardzo krytyczny wobec Federacji Rosyjskiej, gdzie, nawiasem mówiąc, jestem prześladowany jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Grozi mi pięć lat w obozie jenieckim. Z jednej strony musimy wspierać Ukrainę w jej konflikcie z Federacją Rosyjską, ale Ukraina musi zrozumieć, że inne kraje, w tym Polska i Węgry, i inne kraje europejskie, mają swoje własne interesy. Na przykład Polska ma taki interes w ekshumacji ofiar wołyńskich. Podczas kampanii nie zgadzałem się i jako prezydent nie zgodzę się na nieuczciwą konkurencję z Ukrainą o polskie rolnictwo czy sektor logistyczny. Musimy dojść do kompromisu i konsensusu w tych kwestiach. Widzę Ukrainę jako kraj, który, choć bardzo odważnie broni się przed Federacją Rosyjską, musi również szanować interesy innych krajów, które w inny sposób wspierają Ukrainę. Polska odegrała wiodącą rolę we wspieraniu Ukrainy dzięki prezydentowi Andrzejowi Dudzie i otwartości polskich serc. To podstawa do głębszej refleksji nad tym, że my również mamy prawo do swoich interesów.

Czego oczekuje Pan od stosunków węgiersko-polskich? Jak to się zmieni w nadchodzącym okresie? – zapytał jeszcze Prezydenta Polski Zoltán Szalai.


Oczywiście Węgry są dla Polski bardzo ważnym partnerem i, jak wspomniałem, mamy piękną wspólną historię, taką jak zdecydowany protest przeciwko reżimowi komunistycznemu. To nas zdecydowanie łączy.

Przed nami poważne zadania – zauważył Prezydent Elekt Karol Nawrocki, odnosząc się do zacieśnienia współpracy wyszehradzkiej. Ponadto jego celem jest wzmocnienie wschodniego skrzydła NATO i Bukaresztańskiej Dziewiątki, ponieważ jego zdaniem połączy to Polskę, Węgry i kraje Europy Środkowo-Wschodniej w ogóle.

I jeszcze pierwszy wywiad Pana Prezydenta dla telewizji wpolsce24

Oraz wywiad dla Telewizji Republika